Portret

Bez prawdy filmu nie będzie

Jerzy Troszczyński/Filmoteka Narodowa/Fototeka.fn.org.pl
"O mnie rozmawiać nie warto". O zmarłej w 2016 roku dokumentalistce Irenie Kamieńskiej.

Oceny z egzaminu komisyjnego po pierwszym roku studiów w teczce osobowej studentki – trójki, trójki minus, jedna dwójka. Wynik – pozytywny. Na dole dokumentu zanotowano jednak uwagę: „Uprzedzić, że ma małe szanse na samodzielnego pracownika”.

Nie zapowiada się.

Irena Kamieńska, lat 31, rozwiedziona, do niedawna pracowała jako dentystka. W październiku 1959 roku otrzymuje promocję na drugi rok studiów na Wydziale Reżyserii Filmowej w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej i Filmowej (PWSTiF) w Łodzi. Na roku jest poza nią tylko pięć osób, w tym dwoje studentów z Bułgarii. Wymagania są wysokie, proporcjonalne do prestiżu placówki.

„Moim zdaniem – mówi wFilmówce. Powieści o łódzkiej szkole filmowejJózef Robakowski, absolwent PWSTiF – w 1958 roku do Szkoły nie można było się dostać. Osiągnięto w niej fantastyczny poziom, najwyższy spośród polskich uczelni artystycznych”.

Poza zaliczeniem niełatwego, wieloczęściowego egzaminu, przewidującego między innymi stworzenie żywego obrazu, który mógłby być okładką książki, od czerwca 1957 należało się także wylegitymować dyplomem ukończenia studiów wyższych. Stefan Szlachtycz, z tej samej rekrutacji co Kamieńska, przed reżyserią skończył architekturę. Rok przed nimi przyjęta Agnieszka Osiecka miała za sobą dziennikarstwo. W 1959 do Filmówki trafił młody etnograf – Jerzy Skolimowski. Pojawiają się również historycy sztuki, absolwenci ASP, filozofowie. Dentystów niewielu.

Przed egzaminem wstępnym Kamieńska zgłasza się do poradni konsultacyjnej PWSTiF. Pierwszą osobą, którą tam spotyka, jest Antoni Bohdziewicz – dziewięć lat wcześniej, jak wspomina wFilmówce…Andrzej Wajda, „skreślony i odsunięty od możliwości pracy w zawodzie reżysera”. Data decyzji jest nieprzypadkowa. W 1949 roku, podczas zjazdu filmowego w Wiśle, oficjalnie wprowadzono do polskiego kina socrealizm. Bohdziewicz zasłynął wówczas wystąpieniem, w którym zajął odrębne stanowisko wobec całego zjazdu.

Nerwowa, wrażliwa i inteligentna. Mimo napięcia zdobywa się na deklarację. Film to jej życiowa pasja.

„Normalnie przecież wiadomo – cytowano ze stenogramu wFilmówce…– że cnotliwy człowiek jest bardziej nudny od niecnotliwego. Jednak film ma właśnie pokazać cnotliwego człowieka. A ten ani autorów nie interesuje, ani nas, a przede wszystkim najmniej widza. Poza tym, czyż nie można uważać, że widz jest zmęczony codziennością i nawet przy wysokim uświadomieniu ideologicznym szuka w kinie chwili odpoczynku, ucieczki w jakąś przygodę, w jakiś inny świat niecodzienny? Czy to pragnienie jest zdrowe? Tak. Czy powszechne? Tak. Wobec tego zapytajmy, czy mamy szanować pragnienie widza? (…) Nie kastrujmy scenariusza (…) nie bójmy się głębin i cieni”.

Bohdziewicz miał jednak sporo szczęścia. Zmuszony był wprawdzie poświęcić się dydaktyce, ale ostatecznie obyło się bez tragedii. O jego wystąpieniu długo dyskutowano – w Wiśle, ale także później, bo socrealizm zyskał poparcie nie tylko na zjeździe, ale i w Filmówce. „Jeżeli w Szkole – mówił w Filmówce…Kurt Weber, operator – powstawały filmy zgodne z koncepcją realizmu socjalistycznego, to w dużym stopniu dlatego, że byliśmy do niego przekonani”.

Kamieńska trafia jednak do Filmówki już po odwilży, zbawiennej także dla filmu.

„Kiedy zaczynałem pracę w WFD [Wytwórni Filmów Dokumentalnych] – wspomina wFilmówce…współtwórca polskiej szkoły dokumentu Kazimierz Karabasz – produkowano tam jeszcze okropne filmy pseudodokumentalne (…) Wiedzieliśmy już, że kontynuować tego nie sposób. Po 1956 roku wyraziło się to w radykalnej fali tak zwanej czarnej serii, którą zrealizowaliśmy w gronie kilku kolegów – absolwentów Szkoły. To była opozycja brutalna, staraliśmy się ukazywać najczarniejsze strony życia, tak jak przedtem nasi starsi koledzy – najjaśniejsze”.

darowizna na rzecz fundacji pismo

Odwilż zmienia sytuację wszystkich. Bohdziewicz znów reżyseruje. Ale dydaktyki nie porzuca. W poradni konsultacyjnej rozmawia z kandydatami na studia i ocenia ich predyspozycje do pracy w filmie. 10 czerwca 1958 roku przychodzi do niego Kamieńska. Ona także od niemal dziesięciu lat czekała na sprzyjające okoliczności. On z powodów politycznych. Ona – ekonomicznych. Kilka dni wcześniej złożyła w Filmówce życiorys:

W okresie studiów dojrzewały moje zainteresowania sztuką, szczególnie teatrem i filmem. Chciałam przerwać studia lekarskie, ale na skutek pogarszających się w moim domu warunków materialnych było to niemożliwe. (…) W roku 1951 ukończyłam studia i otrzymałam dyplom lekarza-dentysty oraz nakaz pracy zobowiązujący mnie do przepracowania trzech lat w tym zawodzie. Nadal o studiach w kierunku najbardziej mnie interesującym, o studiach filmowych, nie …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

FreshMail.pl