Reportaż

Gra w śmieci po szwedzku

W jaki sposób parę niepopularnych decyzji oraz konsekwentni liderzy polityczni doprowadziło do stworzenia najbardziej logicznego systemu gospodarowania odpadami na świecie?
zdjęcia: materiały prasowe NSR, Centrala recyklingu w Helsingborgu

Lars codziennie rano w drodze do pracy wyrzuca małą paczkę odpadów organicznych, tych jest zawsze najwięcej. Zasady segregacji są tu proste – papier, metal, materiały niebezpieczne. Odpady opakowaniowe, jak na przykład butelki i kartony po mleku, zawsze idą do oddzielnego pojemnika, ponieważ odpowiedzialność za nie ponoszą producenci. Lars wraz z żoną uczą swoją trzyletnią córkę Matyldę zasad kolorowych pojemników w mieszkaniu w centrum Sztokholmu. Doskonale wiedzą, jak zadbać o około 450 kilogramów śmieci, które statystycznie każde z nich wyprodukuje w ciągu roku. Recykling mają we krwi.

– Wychowaliśmy się z zasadami segregacji – mówi Lars. – Wrzucenie śmieci do odpowiedniego pojemnika jest dla mnie tak naturalne jak zamknięcie za sobą drzwi, gdy wychodzę z domu.

Obecnie różne rodzaje odpadów są odbierane przez oddzielne ciężarówki, jednak ratusz już pracuje nad systemem próżniowych tuneli wydrążonych pod miastem. Mieszkańcy będą wyrzucać śmieci do ujść kanałów ulokowanych pod swoim domem, a stamtąd odpady będą wędrować pod ziemią do punktu zbiorczego.

Rodzina Larsa, podobnie jak prawie milion pozostałych mieszkańców Sztokholmu, ma dobrą motywację do działania. Ich odpady kuchenne przetwarzane są na biogaz, który zasila autobusy miejskie i śmieciarki. Reszta śmieci, która nie zostanie ponownie wykorzystana, trafi do spalarni działającej w mieście i zasili tutejszy system centralnego ogrzewania.

– Łatwo jest robić dobre rzeczy, gdy wiesz, ile korzyści ma z tego twoja rodzina – wyjaśnia Lars. – Zwykle raz w miesiącu jeździmy do punktu selektywnej zbiórki odpadów, gdzie wyrzucamy baterie, stare farby, ubrania, wszystko, co nam zalega w domu, a nie nadaje się do pojemników w naszym bloku. Biorę Matyldę na ręce i pokazuję jej, co gdzie wrzucić. To nasz mały, rodzinny rytuał.

 


Jesteśmy dumniz dostarczania mieszkańcom dobrych usług. Wszyscy czerpiemy z tego dużą satysfakcję – mówi mi Kristin Engholm, koordynatorka z Urzędu Miasta w Helsingborgu na południu Szwecji. Kristin nie traci drogi z oczu, prowadząc mały i zwrotny samochód elektryczny z floty przeznaczonej dla urzędników miejskich. Odebrała mnie rano z dworca kolejowego, a teraz z nieukrywanym entuzjazmem zapowiada zaplanowaną dla mnie wycieczkę. – Najpierw zabiorę cię na nasze wysypisko. No, technicznie to jest tylko kupa starych śmieci, bo nowych już tam nie składujemy. Ale zobaczysz, co z nimi robimy, będziesz zachwycona! Później pojedziemy gdzieś na lunch. Pewnie nie jesz mięsa?

Dostęp online

Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.

Skorzystaj z oferty

Naszym pierwszym przystankiem jest biuro położone przy starym składowisku odpadów. Miejska spółka zarządzania odpadami założyła tam inkubator innowacji pod nazwą Vera Park, który ma być liderem badań nad nowymi technologiami …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

FreshMail.pl