Zmiana klimatu już tu jest

Sympatyczny początek końca

  • autor
  • Filip Springer
Na Helu, w miejscu, w którym zaczyna się Polska, co dwa lata trzeba dosypywać piasku, bo Bałtyk ciągle zabiera plażę. Ale z ocieplenia klimatu można się też cieszyć – wydłużyło sezon. Przedstawiamy pierwszą część cyklu Filipa Springera "Podróż do przyszłości" w Piśmie.

W pociągu jest temat: czy dosypią, gdzie dosypią, kiedy zaczną i jak długo będą sypać. Informacje są sprzeczne, każdy chce mieć rację, atmosfera się zagęszcza, kłótnia wisi w powietrzu. W końcu ktoś dla rozładowania sytuacji rzuca, że nieważne, gdzie zaczną to całe sypanie, skoro to jest i tak z dupy pomysł, żeby sypać w wakacje. Choć wakacji jeszcze nie ma. Konduktor łapie się za głowę, bo co to się porobiło, żeby takie tłumy już na początku czerwca ruszały plażować.

Co racja, to racja. Jedziemy.

 


to pierwszy etapmojej wyprawy w przyszłość. W październiku 2018 roku Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu opublikował przerażający raport. Wynika z niego, że jeśli nie opamiętamy się z podgrzewaniem planety, to zginiemy. Nie za pięćset lat czy dwieście. Karuzela samonapędzających się zmian już się kręci. Mamy jeszcze chwilę, żeby zwolnić jej pęd. Jeśli tego momentu nie wykorzystamy, rozprawi się z nami być może już w drugiej połowie XXI wieku. Mam trzydzieści siedem lat i duże szanse załapania się na ten chaos. Mój syn ma trzy lata – dla niego susze, klęski żywiołowe, spowodowane nimi kryzysy ekonomiczne i polityczne przesilenia na niespotykaną dotąd skalę mogą być rzeczywistością przez większą część życia.

Od czasu publikacji raportu mam problemy ze snem. Nie mogę przestać o tym myśleć, właściwie wszystko, co się wokół mnie dzieje, odnoszę do kryzysu klimatycznego. Przeraża mnie nie tylko to, co ma nadejść, ale także nasza dzisiejsza niezdolność do opowiedzenia sobie tej przyszłości. Ciągle się zastanawiam, jak to zrobić, byśmy się w końcu tym przejęli?

Podpowiedź podsuwa mi Justyna Król, badaczka z Pracowni Miejskiej. Znamy się od kilku lat. Justyna przewiduje przyszłość: przygląda się danym demograficznym i ekonomicznym, rozmawia z setkami ludzi, bada trendy i kreśli scenariusze tego, jak za pięćdziesiąt lat będzie wyglądać życie w naszych miastach. Pytam ją, jak mówić o grożącej nam katastrofie. 

– Ludziom trzeba pozwolić doświadczyć przyszłości – odpowiada bez chwili wahania.

Postanowiłem więc w tę przyszłość wyruszyć, zobaczyć ją, na razie w wersjiultra soft. Bo przecież dziś w Polsce w związku z katastrofą klimatyczną nie dzieje się jeszcze nic spektakularnego. Lubimy w to wierzyć. Tu coś wyschnie, tam coś zaleje. Przejdzie trąba powietrzna, zerwie kilka dachów. Takie rzeczy już się u nas zdarzały.

Teraz będą zdarzać się częściej. Bardziej. Naraz.

Wyruszam zatem do tych miejsc w Polsce, na których katastrofa klimatyczna już odciska piętno i kosztuje konkretne pieniądze. W kolejnych numerach „Pisma” przedstawię sprawozdania ze swojej wędrówki. Po drodze porozmawiam z badaczkami i …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl