Esej

Pogrywanie ze sztuczną inteligencją

  • autor
  • Henry A. Kissinger
Czy to możliwe, że ludzkość skończy jak Inkowie, którzy nie potrafili pojąć kultury hiszpańskich kolonizatorów? Czy stoimy u progu nowej epoki?
rysunekRafał Piekarski

Trzy lata temu w programie konferencji poświęconej kwestiom transatlantyckim pojawił się temat sztucznej inteligencji. Poważnie rozważałem, czy nie pominąć tej sesji, gdyż wykraczała poza obszar moich zainteresowań, jednak początek prezentacji przyciągnął moją uwagę. Mówca opisywał funkcjonowanie programu komputerowego, który wkrótce miał zmierzyć się z międzynarodowymi mistrzami gry go. Zdumiało mnie, że komputer w ogóle potrafi opanować jej zasady – to jest bardziej skomplikowane od szachów. Dwaj zawodnicy na przemian kładą na pustej początkowo planszy kamienie (każdy ma ich 180 lub 181, zależnie od wybranego koloru). Wygrywa ten, kto podejmuje lepsze decyzje strategiczne i dzięki skuteczniejszemu panowaniu nad terytorium odbiera rywalowi możliwość ruchu.

Prelegent utrzymywał, że owej zdolności nie dałoby się zaprogramować. Jak twierdził, maszyna nauczyła się gry w go samodzielnie, poprzez doświadczenie. Rozegrała olbrzymią liczbę partii sama ze sobą, wyciągała wnioski z pomyłek i odpowiednio ulepszała algorytmy. Z czasem przerosła swych mistrzów – ludzi. Kilka miesięcy po konferencji wykorzystujący sztuczną inteligencję program AlphaGo odniósł miażdżące zwycięstwo nad najwybitniejszymi światowymi graczami.

Gdy słuchałem prelegenta opiewającego postęp technologiczny, zebrało mi się na rozważania. Jako historyk i człowiek od czasu do czasu parający się polityką zastanawiałem się, jaką rolę w dziejach odegrają maszyny zdolne do samouczenia, pozyskujące wiedzę w szczególny, sobie tylko właściwy sposób i wykorzystujące ją w celach, których ludzie być może nigdy nie zdołają zrozumieć. Czy owe maszyny zaczną komunikować się między sobą? W jaki sposób będą podejmowały decyzje? Czy to możliwe, że ludzkość skończy jak Inkowie, którzy nie potrafili pojąć kultury hiszpańskich kolonizatorów? Czy stoimy u progu nowej epoki?

Zdając sobie sprawę z moich ograniczonych kompetencji w tym zakresie, zorganizowałem cykl nieformalnych debat i spotkań. Korzystałem z wiedzy i pomocy znajomych, zarówno humanistów, jak i osób zajmujących się nowymi technologiami. W efekcie moje obawy tylko się nasiliły.

Do tej pory wynalazkiem, który w największym stopniu odmienił bieg nowożytnej historii, była powstała w XV wieku prasa drukarska. Dzięki niej poszukiwania wiedzy empirycznej zastąpiły doktrynę liturgiczną, a Wiek Religii musiał stopniowo ustąpić Wiekowi Rozumu. Nauka, indywidualne dociekania oraz odkrycia zajęły miejsce wiary, stając się dla ludzkiej świadomości głównym kryterium poznania. W coraz szybciej rozrastających się bibliotekach zaczęto gromadzić i systematyzować informacje. To właśnie Wiek Rozumu zrodził idee i trendy, które ukształtowały obecny globalny porządek.

Nowa rewolucja technologiczna ten porządek zachwiała, nie potrafimy się zmierzyć z jej skutkami. W efekcie pewnego dnia możemy obudzić się w świecie maszyn – napędzanych danymi i algorytmami, obojętnych na normy etyczne czy filozoficzne.

 


żyjąc w epoce internetu, mierzymy się z problemami, które wraz z rozwojem sztucznej inteligencji tylko się pogłębią. Oświecenie chciało poddać tradycyjne reguły osądowi wyzwolonego, analitycznego umysłu, w internecie natomiast wiedza zostaje usankcjonowana poprzez gromadzenie nieustannie przyrastających informacji i manipulowanie nimi. Ludzkie poznanie traci wymiar osobisty. Człowiek jest redukowany do danych, a dane zyskują władzę.

Wielu entuzjastów nowych technologii wykorzystuje sieć, by uniknąć budzącej trwogę samotności. Wskutek tego wszystkiego słabnie hart ducha niezbędny, by podążać własną, osobną drogą, co wszak stanowi istotę kreatywności.

Użytkownicy internetu przedkładają pozyskiwanie i przetwarzanie informacji ponad ich kontekstualizację czy też namysł nad ich znaczeniem. Rzadko kiedy oddają się dociekaniom historycznym lub filozoficznym – z reguły pożądają informacji istotnych z punktu widzenia swoich bieżących, praktycznych potrzeb. W ramach owego procesu algorytmy wyszukiwarek zyskują zdolność przewidywania preferencji poszczególnych osób i personalizowania wyników, które następnie udostępniane są innym podmiotom w celach politycznych albo komercyjnych. Prawda staje się kwestią względną, informacja zyskuje prymat nad mądrością.

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Esej ukazał się w ósmym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" pod tytułem "Jak kończy się Oświecenie".  

FreshMail.pl