Portret

Geniusz z Kluczborka buduje sztuczną inteligencję

Nie było tygodnia, żeby nie lądował u dyrektora szkoły na dywaniku. W 2017 roku "Forbes" zaliczył go do grona najbardziej wpływowych Polaków przed trzydziestką. Dziś Wojciech Zaremba kieruje badaniami nad robotyką w OpenAI, organizacji powołanej do tego, by ulepszać sztuczną inteligencję.
rysunki Magdalena Pelc

OpenAI powstało trzy lata temu. Jego trzon stanowi dziewięcioro najwybitniejszych na świecie specjalistów od sztucznej inteligencji – matematyków, inżynierów i programistów. Jednym z nich jest Polak, trzydziestoletni Wojciech Zaremba z Kluczborka.

Zaremba studiował matematykę i informatykę na Uniwersytecie Warszawskim i w École polytechnique w Paryżu (uzyskał dyplom z matematyki ze średnią 4,98). Doktorat zrobił na New York University, w dwa i pół roku (co zajmuje pięć lat). Ma na koncie prawie pięćdziesiąt publikacji poświęconych uczeniu maszynowemu i sztucznej inteligencji, doczekał się ponad trzech tysięcy cytowań. Tak znalazł go Elon Musk. W OpenAI Zaremba kieruje badaniami nad robotyką. 

 


– zaczęło się niewinnie.Kiedy Wojtuś był w pierwszej klasie podstawówki, dostał od nas pod choinkę książkę o eksperymentach chemicznych. Wszystkie musiał przetestować – wspomina mama, Irena Zaremba. – W piwnicy naszego bloku urządził sobie laboratorium.

Podbierał z kuchni sodę i proszek do pieczenia. Zaprzyjaźnił się z aptekarkami, chodził do sanepidu po odczynniki. W drugiej klasie zapisał się na kółko chemiczne.

– Przyszedł do mnie i powiedział: „Proszę pana, chcę się uczyć chemii”. Wyglądał komicznie. Jak przemądrzała mysz Aleksander zPszczółki Mai: mały blondynek w dużych, okrągłych okularach. Musiałem mocno się pilnować, żeby nie parsknąć śmiechem – mówi Wojciech Zbadyński, który uczył Zarembę w Szkole Podstawowej nr 4, a później w Publicznym Gimnazjum nr 5. – Zgodziłem się. Mogłem powiedzieć: „Nie, dziecko, wróć, jak będziesz w siódmej klasie”. Ale kiedy uczeń chce robić coś ponad program, grzechem byłoby gasić w nim ten żar, nawet jeśli to się wydaje szalone. Wojtek chemię rozumiał. Już w czwartej klasie brał udział w olimpiadzie. Rywalizował z uczniami starszymi o dwa, a nawet trzy lata. Przeszedł przez etapy gminny i powiatowy, doszedł aż do wojewódzkiego.

W czwartej klasie podstawówki robił proch dymny i odpalał go na szkolnym boisku. W gimnazjum przyniósł do szkoły bombę własnej roboty – zsyntetyzował trijodek azotu.

– Bomba była w reklamówce – opowiada Bogdan Paluch, dyrektor Publicznego Gimnazjum nr 5, który uczył Zarembę informatyki. – Trijodek w małych ilościach nie jest groźny. Ale Wojtek położył tę siatkę na ławce w szatni i ktoś rzucił nią o ścianę. Huk był straszny. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Rodzice Wojtka musieli tylko wyprać kilkanaście kurtek, które pobrudziły się podczas eksplozji.

– Tych niekontrolowanych wybuchów było więcej – mówi Franciszek Zaremba. – Dobrze, że syn nosił okulary, nieraz uratowały go od ślepoty.

W końcu młody eksperymentator musiał zamknąć swoje laboratorium.

– Sąsiedzi skarżyli się, że przeze mnie warzywa, które przechowują w piwnicach, będą przesiąknięte chemią – wspomina Wojciech Zaremba. – Ale tak naprawdę pewnie się bali, że kiedyś wysadzę blok w powietrze. Dziś im się nie dziwię.

 


drugą miłością wojtkabyły komputery.  – Na początku lat 90. kupiliśmy nowiutkiego peceta – opowiada Irena Zaremba. – To był jeden z pierwszych komputerów w całym Kluczborku. Nasi synowie marzyli o komputerze, więc podczas którychś wakacji mąż, zamiast odpoczywać, pojechał do Norwegii. Przez sześć tygodni zbierał truskawki, malował domy na cukierkowo. Zarobił tysiąc pięćset dolarów, fortunę jak na tamte czasy. I wszystko wydaliśmy na komputer.

Podpatrując starszych braci – Michała i Maćka – Wojtek …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl