Wersja audio
Douglas Wilson ma pewną skromną propozycję, jak zmienić życie w Ameryce na lepsze: chce uchylić 19. poprawkę przyznającą kobietom prawa wyborcze. Jak wyznał mi niedawno, według niego w idealnym systemie „struktura w polityce przypominałaby tę, jaką praktykujemy w naszym kościele. Otóż na jedno gospodarstwo domowe przypadałby jeden głos”.
Wilson jest współzałożycielem Konfederacji Ewangelicznych Kościołów Reformowanych z siedzibą w Moscow w Idaho. W ciągu pięciu ostatnich dekad zbudował tam niewielkie imperium poświęcone krzewieniu jego teokratycznej wizji Stanów Zjednoczonych: istnieją już wydawnictwo, szkoła, uczelnia humanistyczna i usługa streamingu wideo. Członkiem jego denominacji religijnej, zrzeszającej około 170 różnych Kościołów, jest sekretarz obrony Pete Hegseth, a w lutym poproszono Wilsona o poprowadzenie spotkania modlitewnego w Pentagonie. Gdy więc pastor sugeruje mimochodem, że można by pozbawić połowę Ameryki praw obywatelskich, ma posłuch.
Gdy zapytałam go o powyższy postulat, Wilson odparł, że ta kwestia nie należy do jego priorytetów. – Mamy ważniejsze sprawy na głowie – stwierdził. Taką zmianę widziałby raczej w perspektywie jakichś 200 lat. Szlag mnie trafił, kiedy usłyszałam, jak chłodno kalkuluje priorytety. – Gdybym powiedziała, że moim zdaniem wszystkich białych mężczyzn powinno się zamknąć w klatkach – ale jeszcze nie teraz, teraz nie mam takich aspiracji – nie interesowałoby już pana nic innego, co miałabym do powiedzenia.
Wilson się zaśmiał. – Och, pewnie skupiłbym na pani całą swoją uwagę.
Oto błyskotliwe, dobroduszne oblicze Douglasa Wilsona – człowieka, który opuściwszy marynarkę wojenną, z miejsca przystąpił do hippisowskiej kongregacji, bo lubił grać na gitarze, ostatecznie zaś, po wyjeździe dotychczasowego pastora, sam zaczął odprawiać nabożeństwa. To ten sam mężczyzna, który pewnego razu wybrał się w tournée debat po wielu miastach z należącym do nowych ateistów Christopherem Hitchensem [zapoczątkowany w 2004 roku nowy ateizm zakłada naukową krytykę religii – przyp. tłum.], a ich wspólne uwielbienie dla pisarza P.G. Wodehouse’a zaowocowało przyjaźnią. Jednak na swojej stronie internetowej Blog & Mablog ten 72-latek odsłania zupełnie inną twarz. Od ponad dwóch dekad publikuje tam wymowne opinie na temat nieposłusznych kobiet czy też – jak je nazywa – „małocycatych staruch”, „wiedźm”, „lesb typu drwal” i „rozpustnic”. Glorię Steinem i jeszcze jedną feministkę ochrzcił kiedyś mianem „dwóch pizd”. A to i tak ugrzeczniona wersja. Co roku obchodzi „listopad bez brania jeńców”, kiedy to obiecuje czytelnikom, że będzie pisał to, co naprawdę myśli.
Według Wilsona nie należy dopuszczać do tego, by kobiety „w trybie zwyczajnym” zajmowały stanowiska polityczne, nie wolno im też służyć w wojsku w roli żołnierzy frontowych. Mężowie powinni decydować o …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Czytaj i słuchaj treści, które poszerzają horyzonty. Wypróbuj subskrypcję i zyskaj pełen dostęp do treści z „Pisma”. Możesz zrezygnować w każdej chwili.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
14,99 / miesiąc
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
24,99 / miesiąc

Esej ukazał się w sierpniowym numerze „Pisma” (08/2026) pod tytułem Mężczyźni, którzy chcą zamknąć usta kobietom.
Artykuł ukazał się 14 maja 2026 roku w magazynie „The Atlantic” pod tytułem The Men Who Want Women To Be Quiet. © 2026 The Atlantic Monthly Group, Inc. Wszystkie prawa zastrzeżone, dystrybucja Tribune Content Agency