Esej

Urządzić świat na nowo

Wywołany pandemią koronawirusa kryzys ekonomiczny 
stawia światowych decydentów przed pytaniem, co dalej. Jedną z najgorszych odpowiedzi będzie chęć powrotu 
do status quo.
rysunki Paweł Patyk

To niesłychana interwencja w życie obywateli i gospodarkę, największa w naszych czasach. Nie ma już powrotu do tego, co było – przekonuje mnie profesor Jan Zielonka z Uniwersytetu Oksfordzkiego. Co zatem nas czeka? Czy kryzys jedynie przyspieszy zachodzące już zmiany, czy będzie punktem zwrotnym? Dziś nikt jeszcze nie wie, co się stanie. Na razie oswajamy rzeczywistość literami: „V”, „U”, „W” bądź „L”. Ekonomiści spierają się, w który z tych znaków ułoży się wykres obrazujący stan światowej gospodarki. Wszystkie z nich inicjuje linia w dół, weszliśmy bowiem w potężny kryzys, być może największy od tego z lat 1929–1933. Optymiści mają nadzieję, że gospodarka odbije szybko, jak w literze „V”, albo trochę łagodniej, jak w „U”. „L” oznacza najgorszy scenariusz. Niestety, niewykluczona jest też trajektoria „W”, czyli tak zwane podwójne dno, jeśli zbyt szybkie znoszenie pandemicznych obostrzeń doprowadzi do silnej drugiej fali zachorowań na COVID-19, przywrócenia ograniczeń i kolejnego ciosu dla gospodarki.

Niezależnie od tego, co stanie się później, zaczynamy od kurczenia się światowej gospodarki. Jakie konsekwencje będzie to mieć dla jakości życia, demokracji, ekosystemów i kapitalizmu? To zależy od tego, jak zareagujemy na kryzys. Czy nie wystarczy po prostu szybko wrócić do przedpandemicznej „normalności”? A co, jeśli już dawno jej nie ma? Może właśnie teraz widać jeszcze wyraźniej, że dotychczasowy system społeczno-ekonomiczny się wyczerpał i próba utrzymania go – czy to na kształt znaku „V” czy „L” – zaprowadzi nas jedynie do kolejnego kryzysu? Może pandemiczny wstrząs stwarza szansę, byśmy porzucili w końcu obsesję na punkcie liter, choćby „P”, „K” i „B”, po czym zreformowali system, by ważniejsze niż wzrost produkcji, handlu i konsumpcji stały się aspiracje wszystkich obywateli, jakość życia oraz stabilność gospodarek i ekosystemów?

 


Najprostsze do wyobrażeniasą czarne scenariusze, podpowiadają je nam bowiem książki historyczne i hollywoodzkieblockbustery, a także raporty analityków. Jednym z najczarniejszych z nich może być nie chwilowa zapaść gospodarcza, ale to, że pandemia po prostu przyspieszy dotychczasowe trendy w polityce i kapitalizmie.

Co to może oznaczać? Znajdziemy się w świecie, w którym jak ryby w wodzie poczują się politycy pokroju Donalda Trumpa i Jaira Bolsonara. To świat, w którym najważniejsza będzie siła, a nie zasady, pieniądze będą decydować o wszystkim, relacje międzyludzkie zaś jeszcze bardziej zaczną przypominać transakcje. To świat, w którym demokratyczne wartości będą zanikać, tak jak nasza prywatność, która w wyniku rewolucji technologicznej znalazła się pod rosnącą presją cyfrowych korporacji. Z kolei usługi publiczne ostatecznie zostaną wyparte przez własność prywatną, a stabilna praca stanie się wspomnieniem. Neoliberalną globalizację zastąpią nacjonalizmy i ksenofobia. W siłę jeszcze bardziej urosną cyfrowe korporacje, Chiny staną się największą światową potęgą, a nowoczesne technologie wesprą budowę nowego feudalizmu. Ekosystemy staną się jeszcze mniej stabilne i planeta coraz mniej będzie się nadawać do życia. Będzie to przedpandemiczna normalność na sterydach. Turboneoliberalizm.

Dostęp online

Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.

Skorzystaj z oferty

Ale możliwe i wyobrażalne są też scenariusze przyszłości w jaśniejszych barwach. Bo być może pandemia zainspiruje (albo po prostu wymusi) zwrot. Globalny system społeczno-ekonomiczny z roku na rok coraz bardziej manifestuje swoją dysfunkcyjność. Rosną nierówności społeczne, redukowane są usługi publiczne. Słabnie klasa średnia, a wraz z nią poparcie dla systemu kapitalistycznego na całym świecie. Młodzi ludzie mają gorsze perspektywy na przyszłość niż ich rodzice, a pandemia ostatecznie potwierdziła, jak bardzo ten system jest kruchy. „COVID-19 zmieni nasz świat w sposób gruntowny, niezależnie od tego, czy będziemy dni pandemii pamiętać, czy nie. Świat nabierze nowych kształtów, ale nie dlatego, że nasze społeczeństwa zapragną zmiany, ani dlatego, że zapanuje zgoda co do jej kierunku – ale dlatego, że nie ma powrotu do tego, co było” – pisze bułgarski myśliciel Iwan Krastew we właśnie wydanej po polsku książceNadeszło jutro. Jak pandemia zmienia Europę[przeł. Michał Sutowski – przyp. red.]. Naukowcy, tacy jak ekonomiści Thomas Piketty …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

FreshMail.pl