Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Esej

Zielona fala zalała Argentynę

Argentyna jest trzecim krajem w Ameryce Łacińskiej – po Kubie i Urugwaju – który przyjął liberalne prawo przerywania ciąży. Argentynki walczyły o nie pół wieku.
rysunki ALEKSANDRA GOŁĘBIEWSKA
POSŁUCHAJ

Ulice znowu się zazieleniły. Znowu, bo zjawisko to od lat powtarza się regularnie, nie tylko wiosną. Argentynki wychodzą na uliczne manifestacje, a swój najważniejszy atrybut – zieloną, trójkątną chustkę – zawiązują na ręce, szyi, włosach, piersiach lub trzymają w dłoniach. To ich znak rozpoznawczy, deklaracja światopoglądowa, symbol walki o legalizację aborcji. Na każdej zielonej chustce widnieją białe litery układające się w nazwę organizacji Campaña Nacional por el Derecho al Aborto Legal, Seguro y Gratuito (Ogólnokrajowa Kampania na rzecz Prawa do Legalnej, Bezpiecznej i Darmowej Aborcji). O to dziś walczą Argentynki. 29 grudnia 2020 roku demonstrują pod Kongresem w Buenos Aires, podczas gdy senatorowie debatują nad projektem legalizacji aborcji. Panuje świąteczna atmosfera: protestujący tańczą w rytm muzyki, piją piwo, jedzą w barach. Wszyscy czekają na wynik głosowania. Nie chcą powtórki z historii, bo dwa lata wcześniej to właśnie Senat zablokował ustawę.

W argentyńskich mediach pojawiają się liczne głosy zgromadzonych przed gmachem kobiet. Dwudziestosześcioletnia Ayelén przyznaje, że w jej plemieniu – Guarani – kobiety zawsze dokonywały aborcji. Do tego celu wykorzystują medycynę naturalną, której znajomość jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Losy kobiet z jej rdzennej społeczności pokazały Ayelén, że – jak sama mówi – „aborcja jest jednym z praw odebranych przez kolonializm”.

Wśród demonstrujących jest też Ro, trzydziestodwulatka o krótkich włosach. Założyła nie zieloną, ale bordową maseczkę (wszak pandemia trwa) i żółtą koszulkę z czerwonym napisemAborto legal es vida(„Legalna aborcja to życie”). Opowiada, że postrzega siebie jako osobę niebinarną. Idea nieokreśloności jest dla niej czymś bardzo ważnym, zarówno politycznie, jak i egzystencjalnie. „Życie jest ciągłą konstrukcją i dobrze zdać sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy zobowiązani do mówienia czy definiowania, kim jesteśmy i czego chcemy, a prawo do dobrowolnego przerywania ciąży, o które tutaj walczymy, oznacza również suwerenność i autonomię, ponieważ kwestionuje powszechne wyobrażenie o własności ciał”.

Dostęp online
Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.Skorzystaj z oferty

Jest też Valeria, czterdziestopięcioletnia rękodzielniczka od łapaczy snów. Kilka z nich wisi na barierkach tuż obok niej. Są różnej wielkości, ale jednej – słusznej – barwy. „Zrobiłam je zielone, ponieważ to kolor, z którym wszyscy się dziś identyfikujemy” – mówi. Jest przekonana, że bierze udział w wielkim wydarzeniu historycznym. „Spełniamy marzenie, które miałyśmy od dawna. Dziś, dzięki naszej walce, uda się je urzeczywistnić” – stwierdza Valeria, nie znając jeszcze wyników.

To prawda – marzenie zostanie spełnione.

To prawda – prawo zostanie przegłosowane.

To prawda – Argentynki walczyły o nie od dawna.

Bez zakonnic w gabinetach

Tyle mówi ulica. A Senat? 29 grudnia 2020 roku to on jest w centrum uwagi. Przewagę ma w nim obecnie lewicowa koalicja Frente de Todos (hiszp. Front Wszystkich). Jej kandydatem w wyborach prezydenckich w 2019 roku jest Alberto Fernández, który wygrywa już w pierwszej turze. W trakcie kampanii obiecuje zmianę prawa aborcyjnego. W listopadzie 2020 roku składa w Kongresie projekt ustawy legalizujący aborcję do czternastego tygodnia włącznie, a bez ograniczeń czasowych w przypadku gwałtu i zagrożenia życia lub zdrowia matki.

To dziewiąta próba przegłosowania prawa aborcyjnego w historii Argentyny. Najpierw obraduje Izba Deputowanych, przegłosowując projekt. Po niej przychodzi czas na Senat.

On też jest zielony: na korytarzach widać chustki, maseczki, sukienki, krawaty w tym kolorze, ale różnica pomiędzy 2018 a 2020 rokiem polega też na tym, że między gabinetami senatorów nie przemykają księża czy zakonnice. Co prawda, w debacie padają słowa typu: „mózg jest tak skonstruowany, by wierzyć w Boga” (jak powiedział zaproszony przez senatorów sprzeciwiających się ustawie pastor Gabriel Flores Ciani), to jednak ton polemiki – jak ocenia dziennikarka gazety „Página 12” Camila Baron w reportażuEl día que la marea inundó el Senado(Dzień, w którym fala zalała Senat) – jest dużo …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Artykuł ukazał się w październikowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii” (10/2021) pod tytułem Krok po kroku.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00