Rozmowy z K.

Jestem żywym lockdownem

Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Dwa razy w miesiącu wybiorę list lub listy, na które odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie muszą być poważne, nie muszą być głębokie – ale mogą też być niezwykle istotne i prawdziwe. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.

Droga K.,

Droga K.

w marcu minie rok, od kiedy COVID uderzył we mnie najmocniej, i od tamtej pory przestałam pracować. Jestem na utrzymaniu konkubenta, żyję teraz w zawieszeniu, coś pomiędzy kurą domową a Housewife of Orange County, bo bądźmy szczerzy, nie mam dziecka, nie mam wiszących rachunków nad głową, jestem w ch… uprzywilejowana i jedyne, co mnie szczypie w dupę, to moja ambicja, która raz na jakiś czas, najczęściej bliżej PMS, wpierdala mi się w życie i miesza mnie z gównem. „Masz dwie zdrowe ręce, masz dwie zdrowe nogi, napierdalaj”. To cichnie po kilku dniach.

Całe życie napierdalam jak osioł. Zdarzało się po siedemnaście godzin dziennie za 2,50 złotych za godzinę jako kelnerka na umowę o dzieło. Nie przyjechałam do Anglii z wielkimi marzeniami, przyjechałam zarobić i wrócić, ale życie potoczyło się inaczej.

xyz

Może nie powinnam narzekać na swoją sytuację, jednak wewnętrzna walka wciąż się toczy, walka o pomysł na siebie. Utknęłam gdzieś między lepieniem cycków z gliny a …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, jeśli nie masz nic przeciwko temu, żeby Twój list został opublikowany w kolejnych odsłonach cyklu Karoliny Lewestam prosimy o dodanie w treści e-maila formułki o następującej treści: Wyrażam zgodę na publikację mojego listu w serwisie www.magazynpismo.pl w całości lub we fragmentach wybranych przez redakcję, ze wskazaniem mojego imienia, a także na dokonywanie przez redakcję korekty tekstu na potrzeby takiej publikacji. Dziękujemy!