Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Read and listen without limits. Log in or take advantage of our offer

Rozmowy z K.

Jak spadać, to z wysokiego konia

POSŁUCHAJ

Rysunek Anna Głąbicka

Droga K.

Jak zdobyć się na odwagę, by powiedzieć komuś, że się go kocha? Pytanie banał, ale moje serce i mózg udzielają mi dwóch kompletnie różnych instrukcji, a ja, głupia, nie wiem, w którą stronę pójść. (…) Niespełna dwa lata temu moje pijane usta spotkały się z ustami człowieka, którego znałam tylko z widzenia – zabawa, rozmowa, spojrzenie w oczy i tak jedna noc spowodowała dalszy historii bieg. Potem było tylko lepiej i gorzej zarazem. (…) W końcu umowa: przyjaciele, ale tacy z korzyściami dobrymi dla ciała i duszy. A więc powstrzymałam ćmy latające gdzieś między jelitami a żołądkiem. (…) A teraz widzimy się częściej i częściej się śmiejemy, słuchamy muzyki, którą ten człowiek wybiera, a jej słowa: „Będę Cię kochać, aż będę martwy”. I nie wiem, czy to ja uroiłam sobie tę miłość? Boję się rozmowy, która może wszystko zakończyć i już nigdy nie będzie po niej tak samo jak dziś. Boję się też, że nigdy nie wyrzucę z siebie tego, co czuję, i miłość moja umrze, a ja razem z nią. 

Liczę na odpowiedź, bo nie wiem, co więcej czynić mam.

Twoja G.


Kochana G.!

Zaczniemy od sceny z książki Agathy Christie Śmierć w chmurach. Jest tam niejaki lord Horbury, który zaczyna rozumieć, że popełnił błąd: nienawidzi swojej nowej żony – pięknej, jakże pięknej! Ale, jak się okazało po krótkiej chwili małżeństwa, pustej, chciwej, wrednej i niemoralnej. Poza tym nie pasują do siebie. On chce spędzać czas na wsi i zajmować się końmi; a ona wręcz przeciwnie, chce być w mieście, hulać, uprawiać hazard i wciągać kokainę. Tymczasem w posiadłości obok mieszka Venetia Kerr, jego towarzyszka od lat dzieciństwa. Nie tak piękna jak jego żona, ale o ile bardziej – teraz to widzi wyraźnie – do niego pasująca! Wręcz dla niego – jak mógł być tak bezdennie głupi, jakże był ślepy – stworzona! Wstrząśnięty kolejną awanturą z wulgarną połowicą wybiega na pola, a tam ona, jego przyjaciółka Venetia. I to na koniu! „Venetia najlepiej zawsze wyglądała na koniu” – myśli. „Spojrzał na nią z podziwem, sentymentem i z uczuciem, jakby wracał do domu”.

Potem następuje uroczo angielska wymiana między tą dwójką. Dzień dobry. Tak, tak, dzień dobry. Ten koń. Tamten koń. Ihaha. Patataj. Czy coś się stało? Ano, jak zawsze, problemy w domu. Cisza. „Czy rozwiódłbyś się?” – mówi płasko Venetia, patrząc z wysokości konia na snujące się po łąkach leniwe mgły. „Przypuszczam, że tak”. Potem znów cisza, wiatr, koń strzyże uszami; mówi lord Horbury: „Gdybym się rozwiódł, czy wyszłabyś za mnie?”. „Przypuszczam, że tak”. Jeszcze coś tam mruczą, a w końcu Venetia mówi: „Cóż, Stephen, będę się zbierać”, tryka konia piętami i odjeżdża.

Rok później – weselne dzwony. 

Posłuchaj: Jeśli nie związki romantyczne, to co?

Po co przytaczam tę historię? Otóż przytaczam ją neurotycznie, nawet nie dosłownie. Żeby sobie na zapas zaprzeczyć. Próbuję uczciwie pokazać, że takie sytuacje się zdarzają. Ten czy inny lord Horbury – sama Christie tak pisze! – po czasie uświadamia sobie, że wszystko, czego w życiu kiedykolwiek pragnął, znajduje się tuż obok, w postaci lojalnej przyjaciółki. 

Może i Twój lord Horbury… Może i on? 

Może. A jednak, kochana G., przeczytaj swój list raz jeszcze i tym razem spróbuj sobie wyobrazić, że to nie Ty go napisałaś, ale Twoja hipotetyczna córka. Albo siostrzenica, albo chociaż przyjaciółka o imieniu, powiedzmy, Nel. 

Nel opowiada Ci taką oto historię: poznała faceta. Ona go potem chciała, on jej chyba nie za bardzo. Co robi poważny chłop w takiej sytuacji? Mówi: „Sorry; nie będę się z tobą więcej spotykał, bo to ewidentnie nie fair, biorąc pod uwagę różnice w naszym emocjonalnym zaangażowaniu”. Ale on jakoś nie może się od Nel odczepić – to odpowie na SMS-a, to sam napisze, to znów seks. „A to skurczykot – myślisz sobie – czemu ją zwodzi?” Nie urodził się wczoraj, wie, co się święci; nawet jeśli się do końca do tego przed sobą nie przyznaje, to ewidentnie cieszy go uwaga drugiej strony… „Chce, żebyśmy byli przyjaciółmi, którzy czasem ze sobą sypiają”. „Przyjaciółmi?” – myślisz, bo wyraźnie widać, że jedna strona ma tutaj o wiele więcej przyjaźni do zaoferowania. To Nel jedzie przez pół Polski, żeby go pocieszyć z powodu innego związku; to ona słucha jego zwierzeń, chowając przed nim swój emocjonalny sekret. Nie wkurzasz się, słuchając tego? Nie trzęsie Cię, że ona blokuje się duchowo na inne, rokujące związki? 

Przeczytaj też: Single. Między samotnością a życiem w pojedynkę

Droga G., to może być Twój lord Horbury, a Ty możesz być jego Venetią Kerr. Może tak być. Różne rzeczy się zdarzają na świecie, a o większości z nich nie śniło się filozofom. Ale powiem Ci, co absolutnie musisz zrobić: natychmiast ładuj się na konia i jedź zapytać, co on tutaj patatajuje i co tu się odjanieklacza. Może spadniesz, ale potrzaskasz się, pozbierasz i będziesz żyć dalej. A może nie zaboli. Może on mruknie: „Przypuszczam, że tak” – i będziecie żyć długo i szczęśliwie. 

Na koń.


Masz problem? Napisz do mnie. Czasem o trudnych rzeczach dobrze jest napisać do kogoś, kto jest daleko. To trochę tak, jak rozmawiać z księżycem. Napisz do mnie. Może nie będę Ci w stanie poradzić. Ale może mam podobny problem; wtedy oboje poczujemy się mniej samotni. Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy.
K.
[email protected]

Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, jeśli nie masz nic przeciwko temu, żeby Twój list został opublikowany w kolejnych odsłonach cyklu Karoliny Lewestam, prosimy o dodanie w treści e-maila formułki o następującej treści: Wyrażam zgodę na publikację mojego listu w miesięczniku „Pismo. Magazyn Opinii” i serwisie www.magazynpismo.pl w całości lub we fragmentach wybranych przez redakcję, ze wskazaniem mojego imienia, a także na dokonywanie przez redakcję korekty tekstu na potrzeby takiej publikacji.

Dziękujemy!

Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty lub dostępu online – zarejestruj się i wykup dostęp.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00