Portret

Jair Bolsonaro. Kim jest brazylijski Trump?

Nowo wybrany autorytarny przywódca Brazylii inspiruje się praktykami Trumpa. Sylwetka Jaira Bolsonaro.
rysunki Rafał Piekarski

Autorytarni przywódcy zdobywają dziś władzę w najróżniejszych zakątkach globu, posługując się tym samym językiem nietolerancji, pogardy i gróźb. Jair Bolsonaro, który wygrał wybory prezydenckie w Brazylii, obiecywał, że położy kres przestępczości, naprawi gospodarkę i „uczyni Brazylię wielką”, przez wiele lat z upodobaniem obrażał kobiety, czarnych, obrońców środowiska oraz gejów.  „Nie potrafiłbym pokochać mojego syna, gdyby był homoseksualistą” oznajmił pewnego razu. „Wolałbym, żeby zginął w wypadku, niż żeby przyszedł do mnie w towarzystwie jakiegoś kolesia z wąsami”.  Jako poseł mówił, że jednej z jego politycznych oponentek, Marii do Rosário, „nie warto nawet zgwałcić”. Imigranci to „hołota”. Organizacja Narodów Zjednoczonych? „Banda komunistów”. Bolsonaro popiera torturowanie handlarzy narkotykami, egzekucje przez rozstrzelanie oraz skrajnie agresywne działania policji. „Gliniarz, który nie zabija, nie jest gliniarzem” – twierdził.

Uroczyste zaprzysiężenie odbyło się 1 stycznia 2019 roku w stolicy, Brasílii. Bolsonaro jechał na stojąco w otwartym rolls-roysie silver wraith i machał do tłumnie zebranych zwolenników, ci zaś wołali: „Przybył kapitan!” i „Człowiek legenda!”. Ochroniarze truchtali obok auta, oflankowani przez umundurowanych kawalerzystów na białych rumakach. Sześćdziesięcioczteroletni Jair Bolsonaro, wysoki i smukły, miał włosy zaczesane w przedziałek. Nad oczyma rysowały się gęste brwi. U jego boku stała obecna, trzecia już żona Michelle i również pozdrawiała tłumy.

Po ceremonii Bolsonaro wygłosił przemówienie przed pałacem prezydenckim Planalto. Ogromne telebimy ukazywały go dziesiątkom tysięcy sympatyków. Wielu z nich narzuciło sobie na ramiona brazylijskie flagi, niektórzy założyli T-shirty z Bolsonarem przedstawionym jako don Corleone z plakatu filmuOjciec chrzestny. Podczas uroczystości prezydent mówił ogólnikowo o potrzebie „zasypywania podziałów”, ale teraz, przed swą najwierniejszą publiką, mógł się nieco zrelaksować. Ogłosił, że przybywa uwolnić ludzi od zarazy socjalizmu (zrobił tu aluzję do swych lewicujących poprzedników: Luiza Inácia Luli da Silvy i Dilmy Rousseff, którzy rządzili krajem w latach 2003–2016). „Nasza flaga nigdy nie będzie czerwona, chyba że przyjdzie nam zalać ją naszą krwią!” – powiedział. Tłum podchwycił: „Nie czerwona! Nie czerwona!”.

Przez siedem kadencji w Izbie Deputowanych (czyli brazylijskim parlamencie) Bolsonaro, były kapitan armii, niespecjalnie się wyróżniał. Przewinął się przez cztery partie polityczne. W ciągu dwudziestu siedmiu lat wygłosił około tysiąca pięciuset mów parlamentarnych i zgłosił ponad sto pięćdziesiąt ustaw, ale przyjęto tylko dwie. Jedna zwolniła z podatku obrót sprzętem komputerowym, na mocy drugiej dopuszczono do stosowania kontrowersyjny lek antynowotworowy. Najczęściej Bolsonaro wypowiadał się w imieniu sił zbrojnych. Wzywał nawet do przywrócenia represyjnej dyktatury wojskowej, która rządziła Brazylią w latach 1964–1985. W jednym z wywiadów tłumaczył, że demokracja nigdy nie zdoła zapewnić porządku i dobrobytu. „Zmiany mogą się dokonać tylko dzięki wojnie domowej i zrobieniu tego, czego reżim wojskowy nie zrobił. (…) Jeśli przy okazji zginie trochę niewinnych ludzi, nic strasznego się nie stanie”.

Podobnie jak w przypadku wielu innych autokratów marsz Bolsonara po władzę trwał niezwykle krótko, co wzbudziło trwogę elit. Przyszły prezydent nie wydał na kampanię dużych pieniędzy. Skupił się na mediach społecznościowych, a komunikację za pośrednictwem tego kanału nadzorował jego syn, Carlos. Podczas wieców Bolsonaro chętnie ustawiał się doselfiez fanami, przybierając pozę, jakby prażył z karabinu maszynowego. Obiecał „przebudować kraj” i przywrócić do władzy prawicę, która w ostatnich dekadach przeżywała kryzys. W przemówieniu wygłoszonym podczas inauguracji Bolsonaro zapowiadał „ochronę rodziny, szacunek dla naszej judeochrześcijańskiej tradycji, walkę z ideologiągenderi kultywowanie naszych wartości”.

Kiedy Bolsonaro ubiegał się o prezydenturę, środowiska kobiece protestowały, posługując się hasztagiem #NieOn. Mimo to dostał ponad połowę głosów wyborczyń. 

Następnie przyjął defiladę zagranicznych dygnitarzy. Podchodzili kolejno, by złożyć mu gratulacje, a tłum witał ich wiwatami lub buczeniem. Węgierski autokrata Viktor Orbán dostał zdawkowe brawa –bolsonaristasnajwyraźniej nie wiedzieli, kto zacz. Premier Izraela Binjamin Netanjahu, który boryka się w kraju z oskarżeniami o oszustwa i łapówkarstwo, został natomiast przyjęty entuzjastycznie. Na widok prezydenta Boliwii Eva Moralesa, jedynego lewicowego przywódcy, który uczestniczył w zaprzysiężeniu, rozległy się okrzyki: „Wynoś się, komuchu!” i „Pieprzony indianiec!”.

Mimo stosowanej przez Bolsonara retoryki podziałów amerykańscy konserwatyści z entuzjazmem przyjęli jego wygraną. Nowy prezydent nieufnie odnosi się do Chin, a Kubę i Wenezuelę traktuje wrogo. Obiecał przenieść ambasadę Brazylii w Izraelu z Tel Awiwu-Jafy do Jerozolimy. Donald Trump nie wziął udziału w ceremonii zaprzysiężenia, ale za pośrednictwem Twittera przesłał wyrazy solidarności: „USA są z tobą!”. Bolsonaro, który uważa Trumpa za bratnią duszę, odpowiedział: „Razem, z bożą pomocą, zapewnimy naszym narodom dobrobyt i postęp”.

 


brasília, miasto zbudowanepod koniec lat 50. XX wieku, to olbrzymia metropolia, pełna rozległych trawników i budynków o opływowych kształtach. Stanowi świadectwo optymistycznej wiary w przyszłość jak z serialuJetsonowie. Mieszkają tam dziesiątki tysięcy urzędników średniego szczebla razem z rodzinami. Ale Brasília to również biedacy gnieżdżący się w prowizorycznych obozach wzdłuż szos i robiący pranie w ogromnych fontannach. Licząca dwieście dziewięć milionów populacja kraju jest mocno podzielona. Szerzy się brutalna …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Artykuł ukazał się w wydaniu „The New Yorker” z 25 marca 2019 roku pt. Jair Bolsonaro's Southern Strategy. Copyright © Jon Lee Anderson 2019. Opublikowany za zgodą The Wylie Agency (UK) Limited.   Portret ukazał się we wrześniowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn Opinii" (09/2019) pod tytułem Jair Bolsonaro. Uczynić Brazylię wielką

FreshMail.pl