Felieton

Kontrola racji

  • autor
  • Marcin Wicha

 

 

– Mhm.

– Co „mhm”?

– Tak.

– Co „tak”?

– Mszrrrc.

– Mogłabyś powtórzyć?

– Słyszałeś.

– Właśnie, jakoś nie dosłyszałem, wspominałaś o mszycy?

– Mszrację.

– Mszrację? Co to jest „mszracja”?

– Starczy.

– Ale, proszę, powiedz, powiedz!

– Powiedziałam, że masz rację.

– Aha! Co mam? Rację. Kto ma rację? Ja. Możesz to powtórzyć, tylko teraz ciut głośniej. Dzieci, chodźcie!

– Nie.

Czasem trzeba się namęczyć, żeby z kogoś wydobyć skromną dawkę potwierdzenia. Czasem przeciwnie, rozmówca dobrowolnie przyznaje nam rację (rację się przyznaje zupełnie jak zasiłek lub uprawnienia kombatanckie).

Niekiedy starczy jakieś „słusznie prawi” lub „dobrze gada”, gest uznania, uniesienie brwi, skinienie, które zapamiętamy na resztę życia („Ma dzieciak głowę na karku”).

I już. Racja szybko wchodzi w krew. Nawet niewielka dawka sprawia, …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Czytaj także

FreshMail.pl