Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Czytaj

Czy koniec patriarchatu jest w interesie mężczyzn?

Wiele feministek wyrażało sceptycyzm co do skali zaangażowania mężczyzn w walkę o zmianę i podejrzewało, że ich akces do feminizmu nie oznacza wcale pełnego zaangażowania, a może nawet jest sposobem na podryw. Publikujemy fragment książki „Feminizmy. Historia globalna” Lucy Delap.
Lucy Delap, zdjęcie GRAHAM COPEKOGA

Od pierwszych lat istnienia „kwestii kobiecej” mężczyźni odczuwali potrzebę udzielenia jakiejś odpowiedzi na feminizm czy nawet zaangażowania się w głoszoną przezeń obietnicę wyzwolenia. Pojęcie patriarchatu było wygodne w tym sensie, że pojedynczy mężczyźni mogli go zwalczać lub się go wyrzekać, nawet jeśli sami czerpali z niego korzyści.

Antyseksistowski, profeministyczny ruch męski wyłonił się w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku z ruchu praw obywatelskich oraz ze środowisk lewicowych i szybko urósł w siłę, zwłaszcza w Australii, Belgii, Wielkiej Brytanii, krajach skandynawskich i Stanach Zjednoczonych. Mężczyźni utożsamiający się z polityką feministyczną dołączali do grup podnoszenia świadomości i brali udział w marszach kobiet, choć ich obecność nie zawsze przyjmowano entuzjastycznie – począwszy od lat siedemdziesiątych coraz więcej kobiet decydowało się na walkę o wyzwolenie tylko ramię w ramię z innymi kobietami.


Masz przed sobą otwarty tekst, który udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Wykup prenumeratę lub dostęp online.


Niektórzy mężczyźni, niezrażeni ich postawą, utworzyli więc niezależne grupy antyseksistowskie, w których debatowali nad strategiami wspierania postulatów feministycznych. Wielu z nich twierdziło, że mężczyźni również padają ofiarami tradycyjnych hierarchii płci oraz binaryzmu płciowego, które powodują u nich alienację emocjonalną, przemoc i nerwicę seksualną. Zwłaszcza homoseksualni mężczyźni zwracali uwagę na fakt, że współdzielą z kobietami krzywdy wynikające z patriarchalnych przesądów.

Antyseksiści o heteroseksualnej orientacji próbowali za to lepiej zrozumieć swoje emocje oraz ciała i uwolnić się od homofobii. Co więcej, starali się być odpowiedzialnymi ojcami, a także zrzec się męskich przywilejów, przyjmując na siebie winę za krzywdy kobiet i wsłuchując się w głosy feministek. Antyseksistowski ruch męski obsadził się zarówno w roli rzecznika wyzwolenia kobiet, jak i aktora polityki gejowskiej. Redakcja australijskiego magazynu „XY” przyjęła zasadę „męskopozytywności, profeminizmu i afirmacji homoseksualności”.

W grupach męskich wyłoniły się też nowe koncepcje patriarchatu. Na łamach „Achilles Heel”, brytyjskiego czasopisma antyseksistowskiego, debatowano na przykład nad pojęciem „patripsych”, które ukuł psychoterapeuta John Rowan. Termin „patripsych” określał wewnętrzne, nieuświadomione struktury opresji kobiet pozostające w relacji z zewnętrznymi formami społecznymi. Podobnie jak Eleanor Rathbone, która proponując pojęcie „tureckiego kompleksu”, podjęła (nieco niezgrabną) próbę opisu psychologii męskiej opresji, antyseksiści skupiali się na wewnętrznym doświadczeniu bycia opresorem. Mężczyźni, twierdził Rowan, podtrzymują nieświadome wzorce agresji, przez co nie są zdolni pojąć, jakiej przemocy z ich strony doświadczają kobiety. W zamyśle Rowana pojęcie „patripsych” miało być punktem wyjścia do dyskusji o męskiej autoopresji oraz zachętą do eksplorowania bardziej przyjaznych, dojrzalszych emocjonalnie form męskości.

Pojęcie „patripsych” miało być punktem wyjścia do dyskusji o męskiej autoopresji oraz zachętą do eksplorowania bardziej przyjaznych, dojrzalszych emocjonalnie form męskości.

O ile jednak feministki z entuzjazmem przyjmowały perspektywę, w której mężczyźni nie będą już dłużej obciążać ich swoimi emocjami, o tyle wiele z nich zgłaszało zastrzeżenia co do projektu „pozytywnej męskości”, dostrzegając korzyści, jakie wszyscy bez wyjątku mężczyźni czerpią z kultury męskiej przemocy, dominacji i agresji. Raewyn W. Connell (ur. 1944), australijska teoretyczka męskości, zaoferowała antyseksistom bardziej użyteczne rozwiązania, otwarcie pisząc o przemocy i nierówności wpisanych we współczesne wzorce męskości. W latach siedemdziesiątych XX wieku, gdy angażowała się jako aktywistka (jeszcze przed korektą płci), brała udział w pierwszych marszach i należała do najwcześniejszych grup podnoszenia świadomości w australijskim ruchu męskim. Z początku w jego obrębie o płci myślano zazwyczaj w kategoriach ról płciowych. Kryzys ról męskich, jak wówczas sądzono, miał doprowadzić do końca patriarchatu. Szkopuł w tym, że przy takim sposobie myślenia kładło się większy nacisk na kryzysy, z jakimi mierzą się mężczyźni, aniżeli na opresję i traumy doświadczane przez kobiety.

Późniejsze prace Connell, z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, skupiały się na zagadnieniu męskości jako zbiorze praktyk utrwalonych w obrębie struktur relacji płciowych i historycznego dziedzictwa imperializmu. Socjolożka zwracała uwagę na olbrzymią władzę i przywileje mężczyzn, a nadzieje, że z własnej woli z nich zrezygnują, uznawała za naiwne:

Dominująca pozycja mężczyzn w strukturze płci przynosi im materialną korzyść, której rozmiaru wciąż nie doceniamy, gdy rozmawiamy o męskości. W bogatych krajach kapitalistycznych średnie dochody mężczyzn niemal dwukrotnie przewyższają średnie dochody kobiet. W życiu politycznym, w skali całego świata, mężczyzn jest dziesięć razy więcej. […] Mężczyźni sprawują kontrolę nad środkami przymusu: nad bronią i siłami zbrojnymi. Ich przewagę nazywam „patriarchalną dywidendą” i uważam, że ona wcale nie znika.

W związku z tym, przekonywała Connell, grupy męskie nie mają właściwie żadnego wpływu na status quo. Jakikolwiek ruch, w który angażują się opresorzy, choćby mieli najszlachetniejsze intencje, będzie (w najlepszym razie) krokiem wstecz ku męskiej polityce, prowadzącym jedynie do tego, że mężczyźni poczują się lepiej sami ze sobą i z konsekwencjami własnych działań. Wiele feministek wyrażało sceptycyzm co do skali zaangażowania mężczyzn w walkę o zmianę i podejrzewało, że ich akces do feminizmu nie oznacza wcale pełnego zaangażowania, a może nawet jest sposobem na podryw.

Mimo tych wątpliwości ruch męski zrodził ważne nowe idee. Jeśli chodzi o Connell, jej główny wkład polegał na zaproponowaniu myślenia w kategoriach mnogich płci, a także na zidentyfikowaniu hegemonicznych, dominujących form męskości z jednej strony i podporządkowanych z drugiej. Męska hegemonia nie była jej zdaniem stanem niezmiennym, lecz przedmiotem ciągłej walki; w latach dziewięćdziesiątych Connell opublikowała książkę, w której w perspektywie historycznej opisała dynamiczną walkę płci o władzę, tym samym niuansując dotychczasowe teorie patriarchatu. Jej prace na temat różnych form męskości, mogących wyłaniać się w relacji do uwarunkowań klasowych, etnicznych, związanych z niepełnosprawnościami i tak dalej, silnie rezonują z koncepcją intersekcjonalności.

Przeczytaj też: Nowa męskość? Nie chcemy być antyfeministami

Obecnie, w epoce skandali dotyczących nadużywania władzy przez mężczyzn, częściej niż o patriarchacie mówi się na przykład o toksycznej męskości czy o „kulturze chłopackiej” (lad culture). Znajomość intelektualnych korzeni pojęcia patriarchatu pozwala zrozumieć, dlaczego w najnowszym dyskursie nie jest ono już tak silnie obecne. Przez związek z tradycjami etnografii i marksizmu „patriarchat” kojarzy się z sekwencyjnymi modelami rozwoju społeczeństwa, które określają go jako „etap przejściowy” postępu ludzkości. W duchu tej teleologii wiele osób myślało, że upływ czasu nieubłaganie doprowadzi do wyłonienia się bardziej liberalnej i egalitarnej polityki płci. Zaskoczeniem mogła być dla nich retoryka Donalda Trumpa, Jaira Bolsonaro czy Rodriga Dutertego, którzy w XXI wieku wciąż prezentują postawy skrajnie antyfeministyczne.

Perspektywa odebrania lub faktyczne odebranie kobietom prawa do aborcji, zaostrzające się prześladowania mniejszości seksualnych oraz bezkarność sprawców przemocy seksualnej skłaniają feministki do uważniejszego namysłu nad tym, dlaczego zmiany postępują tak wolno czy wręcz w odwrotnym kierunku. W kontekście tych zjawisk mówienie o patriarchacie, czyli skupianie się na czynnikach strukturalnych i w konsekwencji oczyszczanie z winy pojedynczych mężczyzn, wydaje się nieadekwatną odpowiedzią. Skandale w świecie biznesu, polityki, showbiznesu, w Kościele i oświacie, których liczba zdaje się wciąż rosnąć, ujawniły bezkarność sprawców oraz świadome wykorzystywanie kobiet i dziewcząt przez mężczyzn. Pojęcie „toksycznej męskości” może odsyłać do wymiaru systemowego, ale można je też zastosować do jednostki i za jego pomocą opisać jej cechy.

Przeczytaj też: Świat po męskości? Etapy żałoby i możliwe scenariusze

Pojęcie patriarchatu zadomowiło się tymczasem we współczesnej geopolityce, gdzie mniej już służy celom feministycznym. Wśród polityków, zwłaszcza po amerykańskiej inwazji na Afganistan w 2001 roku i na Irak dwa lata później, uwidoczniła się tendencja do demonizowania radykalnego islamu. „Walkę z terrorem”, toczoną przez siły zachodnie, wiążą oni z kwestią wyzwolenia kobiet.

W 2001 roku Laura Bush, żona ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych George’a W. Busha, mówiła: „Walka z terroryzmem jest jednocześnie walką o prawa i godność kobiet”. Prezydent prezentował podobne poglądy: „Naczelnym celem terrorystów jest brutalne podporządkowanie kobiet, i to nie tylko Afganek”. O ile Fundacja Feministycznej Większości (Feminist Majority Foundation) poparła inwazję jako krok ku wyzwoleniu afgańskich kobiet i dziewcząt, o tyle inne organizacje feministyczne, w tym Code Pink, się jej sprzeciwiły. Jako przesłankę do podejmowania kolejnych interwencji na Bliskim Wschodzie Stany Zjednoczone nadal podają walkę z patriarchalną religią.

Narracja o związkach islamu i patriarchatu sprowokowała ogólnoświatową dyskusję na temat norm i praktyk płciowych w świecie muzułmańskim, która często bazuje na rażących generalizacjach. W 2016 roku, omawiając projekt ustawy wprowadzającej anglojęzyczne klasy dla muzułmanek, ówczesny premier Wielkiej Brytanii David Cameron posłużył się pojęciem „społeczeństw patriarchalnych”. Wysuwając argument, że muzułmankom zabrania się bliższych kontaktów z mężczyznami z rodziny, wezwał do walki z ekstremizmem w imię tradycyjnych brytyjskich wartości: liberalizmu i tolerancji. W konsekwencji osoby nieznające angielskiego były zagrożone deportacją, co doprawdy zakrawa na ironię. Przez to, że pojęcia patriarchatu używa się do krytyki określonych tradycji religijnych, a nie szerszych form organizacji społecznej, całkowicie wymazuje się tradycje islamskiego feminizmu, którego korzenie sięgają przecież daleko w przeszłość.

Narracja o związkach islamu i patriarchatu sprowokowała ogólnoświatową dyskusję na temat norm i praktyk płciowych w świecie muzułmańskim, która często bazuje na rażących generalizacjach.

Zamiast jednak odrzucać z góry koncepcję patriarchatu, możemy sprawdzić, w jakie relacje wchodzi ona z konkurencyjnymi pojęciami, na przykład „nannü”, i do jakiego stopnia redukuje istotne różnice między kobietami a mężczyznami oraz między jedną epoką a drugą. Rozpoznanie w ogólnym zarysie, jak porządek społeczny przekłada się na kondycję kobiet, to jedno z kluczowych osiągnięć intelektualnych feminizmu. Dzięki niemu można było odejść od koncepcji wojny płci i rozpocząć dyskusję na temat strukturalnych nierówności płciowych na poziomie języka, na rynku pracy, w obszarze religii, w wymiarze sprawiedliwości, w sferze psychiki i w obrębie rodziny. Nie ma przecież takiej idei, która znalazłaby zastosowanie we wszystkich kontekstach.

Przedstawione w tym rozdziale koncepcje dominacji mężczyzn różniły się w zależności od kraju, stawały się elementem doktryny socjalistycznej, anarchistycznej, nacjonalistycznej, republikańskiej lub spod znaku Black Power, i dały początek określonym formom aktywizmu.

Przełożył Filip Fierek

Fragment pochodzi z książki Feminizmy. Historia globalna, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Drzazgi. Książkę można zamówić tutaj.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00