Esej

Wolne miasto wiersz

Wiersz jest przestrzenią, w której spotykają się dwie wrażliwości: osoby, która go napisała, i tej, która go czyta, i dopiero na tym styku zaczyna się jego działanie.
rysunki Mikita Rasolka

Na spotkaniach autorskich często słyszę pytanie, czy poezja powinna być społecznie zaangażowana. Odpowiadam, że może, ale nie musi; że zależy, co przez to rozumiemy – jeśli badanie relacji międzyludzkich w konkretnym kontekście społecznym, to zawsze było ono i będzie ważną siłą napędową pisania; ale jeśli chodziłoby o tworzenie wierszy z tezą, o zaprzęgnięcie ich w służbę choćby najsłuszniejszej wizji politycznej, to taka służba nie służy poezji. Odpowiadając, przeważnie brnę w drobiazgowe rozróżnienia, bo przecież w żadnym razie nie chcę sugerować, że literatura może ignorować społeczeństwo i jego problemy. W końcu stwierdzam, że poezja jest sferą wewnętrznej wolności, zarówno dla piszących, jak i dla czytelników. Ktoś, kto sięga po książkę poetycką, nic nie musi: ani się bać, że „nie zrozumie” – bo to wiersz jest dla niego czy dla niej, nie odwrotnie; ani czuć się w obowiązku oceniać teksty wedle rzekomej ważności czy aktualności podejmowanych przez nie kwestii; ani wstydzić się, że coś, co ma zachwycać, jego czy jej akurat nie zachwyca. Wiersz jest przestrzenią, w której spotykają się dwie wrażliwości: osoby, która go napisała, i tej, która go czyta, i dopiero na tym styku zaczyna się jego działanie. Jest przestrzenią, w której można znaleźć oddech, jeśli damy się poprowadzić językowej intuicji i pozwolimy, żeby otworzyła przed nami niespodziewane światy. Światy, które dlatego, że są autonomiczne, żywe, niewtłoczone w ramy słownych gotowców, tylko ustanawiające własne sposoby wyrazu – potrafią rezonować z tym, co w nas trudne i dla nas samych zagadkowe, co domaga się oświetlenia, nazwania. Potrafią też niekiedy – właśnie one, światy poetyckiej, nieoczywistej ekspresji – więcej powiedzieć o rzeczywistości społecznej niż cała publicystyka razem wzięta.

Myślę, że podobnie to widzi izraelska poetka Agi Mishol, laureatka Nagrody Herberta z 2019 roku. Tej wiosny po raz pierwszy jedna z jej książek ukazała się po polsku – Wydawnictwo a5 opublikowałoJestem stąd, wybór wierszy w przekładach Angeliki Adamczyk, Justyny Radczyńskiej i Beaty Tarnowskiej. W swoim kraju Mishol jest autorką bardzo popularną, więc często oczekuje się od niej, że będzie autorytetem w sprawach politycznych. W 2012 roku w wywiadzie dla izraelskiego lewicowo-liberalnego dziennika „Ha-Arec”, zapytana, czy jest dla niej istotne, żeby poprzez wiersze publicznie się deklarować, zajmować stanowisko w …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

FreshMail.pl