Czy też czasem macie tak, że lektura polecanej książki, seans obsypanego nagrodami filmu lub oglądanie głośnego spektaklu w ulubionym teatrze wywołują w was skrajnie sprzeczne emocje? Z jednej strony doceniacie pewne aspekty: imponuje wam aktorski kunszt, sposób konstruowania fabuły czy wykorzystanie nieoczekiwanej symboliki. Z drugiej – macie ochotę rzucić czymś w bohaterów, zmlaskać mało satysfakcjonujące zakończenie lub przewrócić oczami na widok niezbyt przemyślanej scenografii. A do tego wszystkiego (nie raz) głośno westchnąć.
Nie przegap: Artwashing: wybielanie przez sztukę
Jeśli wiecie, co mam na myśli, od razu ostrzegam (choć pewnie powinienem zrobić to już w pierwszym tekście z tego cyklu) – nie wszystko, co polecam w Kulturalnym planerze, was zachwyci. Po skorzystaniu z części rekomendacji możecie więc czuć ucisk w żołądku, frustrację, a nawet zawód. Co wcale nie oznacza, że będziecie chcieli jak najszybciej wyrzucić te wydarzenia z głowy.
Zgadzam się z Christelle Oyiri, która, opowiadając mi, co trzyma w podręcznej apteczce, podkreślała, że to właśnie w tych wszystkich sprzecznościach leży największa wartość kultury – sztuka, podobnie jak życie, bywa myląca. Dlatego nie otwierajmy się jedynie na to, co poznawczo przyjemne. Wystawiajmy się także na różnego rodzaju napięcia – eksplorujmy je, a potem dyskutujmy o tym, jakie nowe perspektywy przed nami otworzyły.
Do zobaczenia na kulturalnej trasie – uwaga na wertepy!

KINO
Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej
Kino Świat, kina w całej Polsce
premiera 13 marca
Pełnometrażowy debiut Emi Buchwald jest dla wchodzących w dorosłość zetek tym, czym 10 lat wcześniej były dla milenialsów Wszystkie nieprzespane noce Michała Marczaka. Choć oba filmy różnią się pod wieloma względami, łączy je poczucie zagubienia towarzyszące młodym ludziom w drodze do samopoznania.
Gdy bohaterowie Marczaka, Krzysiek i Michał, ukojenia szukali w alkoholu, używkach i całonocnych imprezach, Benek, Nastka, Franek i Jana – rodzeństwo, które na ekranie portretuje Buchwald – w momentach kryzysu zwracają się ku sobie nawzajem. Ostatecznie każde z nich musi uporać się z własnymi duchami, zamiast próbować ratować któreś z pozostałej trójki. Pociesza jednak myśl, że poszukiwanie siebie nie musi się odbywać o piątej nad ranem, w kontrze do wirującego świata. Może dziać się u boku tych, którzy nas kochają – nawet jeśli wiele razy mamy ochotę na nich wrzeszczeć, karać ich ciszą czy manifestować im niezadowolenie, trzaskając drzwiami.
Buchwald mówi o swoim filmie, że to historia miłosna o rodzeństwie. Dla mnie to po prostu historia, która uczy, jak lepiej żyć z ludźmi.
więcej: kinoswiat.pl

TEATR
Zaklinanie węży w gorące wieczory
Teatr Dramatyczny, Warszawa
13, 14 i 15 marca
Pomyśl życzenie. Przed kamerą Violet Love spełni twoją każdą, nawet najbardziej perwersyjną fantazję. Co się stanie, gdy intymne pragnienia i potrzeby ze świata wirtualnego przeniosą się do rzeczywistego? Gdy poczucie kontroli ustąpi miejsca niepewności, a odmowa wykonania polecenia będzie wiązać się z ryzykiem znacznie większym niż tylko utrata klienta?
Jan Jeliński przełożył na język teatru surrealistyczny debiut prozatorski Małgorzaty Żarów. Z tej scenicznej adaptacji powieści nie dowiemy się wprawdzie niczego nowego o wężach – nie nauczymy się ich poskramiać ani nie zaczniemy bać się ich bardziej niż dotychczas. Mimo to obserwowanie, jak Violet Love zaklina je na deskach Teatru Dramatycznego, pozostaje czystą przyjemnością. Zwłaszcza że za choreografię odpowiada Wojciech Grudziński, a od ruchu scenicznego Maksymiliana Piotrowskiego i Heleny Urbańskiej nie sposób oderwać oczu.
więcej: teatrdramatyczny.pl

TEATR
Termopile polskie
Teatr Narodowy, Warszawa
25, 26 i 27 marca
Termopile polskie Jana Klaty – pierwsza premiera Teatru Narodowego pod jego dyrekcją – to spektakl tyle efektowny, co moralizatorski. Na scenie oglądamy upadek Rzeczypospolitej dzielonej przez zaborców za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego. Są tu niezdolny do działania król liberał (w którego niezwykle przekonująco wciela się Jan Frycz), bohatersko przelewający krew za ojczyznę bratanek władcy książę Józef Poniatowski (Karol Pocheć) i dążąca do dominacji nad Europą imperialna Rosja uosabiana przez carycę Katarzynę (bezbłędna Danuta Stenka) i jej faworyta Potiomkina (Oskar Hamerski). Nie mogło też zabraknąć równie złego Prusaka i lokalnych zdrajców z Targowicy – którzy po tym, co śpiewają, mogą wydać się wam dziwnie znajomi.
Choć Klata, opierając się na tekście Tadeusza Micińskiego, opowiada o wydarzeniach sprzed dwóch wieków, morał, który zawiera się w tej historii wydaje się nader aktualny: trzeba się zbroić i trzeba umierać. Martyrologiczny apel rozmywa jedynie pojawienie się w pewnym momencie obrońców ojczyzny poruszających się o kulach, którzy poszli na front, by oddać swoje życie. Ta niejednoznaczna scena pozwala mi wierzyć, że może jednak reżyser zdaje sobie sprawę, że wojenny heroizm brzmi nobliwie jedynie w tekstach historycznych dramatów i patriotycznych pieśni.
A to wszystko przy dźwiękach grającej na żywo formacji Gruzja. I wykonanego przez aktorów a cappella Mazurka Dąbrowskiego. Kto z was wstanie z miejsca, by zaśpiewać go wraz z obsadą?
więcej: narodowy.pl

KINO
Tajny agent
Gutek Film, kina w całej Polsce
premiera 27 marca
W swoim najnowszym filmie Kleber Mendonça Filho po raz kolejny przenosi nas do swojego rodzinnego Recife w północno-wschodniej Brazylii. Mamy 1977 rok, a do ogarniętego karnawałowym szaleństwem miasta przybywa Marcelo (Wagner Moura), naukowiec, który kilka lat wcześniej naraził się nowej władzy. Chce zabrać stamtąd swojego kilkuletniego syna, który po śmierci matki trafił pod opiekę dziadka. Marcelo zatrzymuje się pod dachem Dony Sebastiano prowadzącej azyl dla takich jak on – ludzi z różnych zakątków kraju, poszukiwanych przez wojskowy reżim. Szybko okazuje się, że wyjazd z Recife wcale nie będzie łatwy, bo władza nie zapomniała o Marcelo i posłała jego tropem płatnych zabójców.
Filmowy krajobraz targanej korupcją Brazylii lat 70. reżyser tworzy z własnych wspomnień z okresu dorastania, miejskich legend i popkulturowych symboli (syn Marcelo – podobnie jak młody Filho – bardzo chce zobaczyć grane właśnie w kinie Szczęki Spielberga). Tajny agent czerpie z tego, co w kinie gatunkowym najlepsze, a jednocześnie wymyka się prostej klasyfikacji. Atmosfera jest duszna i przesycona niepokojem – do końca nie wiadomo, kto i do kogo strzeli. Celem Filho nie jest jednak eskalacja akcji, wielki finał w postaci krwawej jatki (choć i taką w filmie zobaczymy). Chodzi raczej o skłonienie nas do namysłu nad tym, co rozgrywa się na drugim i trzecim planie lub czego ostatecznie na ekranie w ogóle nie pokazano. Bo przemoc, korupcja i inne nadużycia często rozgrywają się właśnie poza zasięgiem naszego wzroku.
więcej: gutekfilm.pl

MUZYKA
Tame Impala. Deadbeat Tour 2026
PreZero Arena, Gliwice
18 i 19 kwietnia
Kevin Parker rusza w trasę… It’s Been 84 years! Australijski mistrz psychodelii będzie nią promował swój piąty studyjny album Deadbeat, który ukazał się jesienią ubiegłego roku nakładem Columbia Records. Podobnie jak na dwóch poprzednich krążkach również tutaj więcej jest tanecznej elektroniki niż psychodelicznych, gitarowych riffów, z którymi przez pierwsze lata istnienia Tame Impali kojarzono jej brzmienie. Tym razem Parker garściami czerpie ze sceny rave i bush doof – transowych imprez odbywających się w australijskim buszu.
Od czego zacząć? Z nowego albumu polecam szczególnie singiel Dracula oraz Afterthought (ulubiony utwór Parkera). Natomiast ze staroci – album Currents, w całości! Do tej pory pamiętam wyrzut endorfin, który nastąpił, gdy 10 lat temu na Open’erze po raz pierwszy usłyszałem na żywo otwierające płytę Let It Happen.
No to co, gotowi do tańca?
więcej: ebilet.pl

SZTUKA
Kwestia kobieca 1550–2025
Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Warszawa
do 3 maja
Linda Nochlin, amerykańska historyczka sztuki, w tytule swojego przełomowego eseju z 1971 roku zadaje przewrotne pytanie: Dlaczego nie było wielkich artystek? Muzeum Sztuki Nowoczesnej odpowiada, prezentując blisko 200 prac artystek. Ukazuje w ten sposób ponad pięć wieków twórczości kobiet i tym samym przywraca należne im miejsce w kanonie sztuki.
Kwestia kobieca 1550–2025 to wystawa bingo. Bo w trakcie jej oglądania uświadomicie sobie, że znacie więcej twórczyń, niż wam się dotąd wydawało. Ja polecam wypatrywać szczególnie obrazu Artemisi Gentileschi, której historię na naszych łamach przybliżał Mike Urbaniak („Pismo” nr 4/2020), oraz moją ulubioną pracę – Amfitrytę namalowaną przez brytyjską artystkę Lubainę Himid (jej apteczkę mogliście przeczytać w numerze 2/2026).
Ten temat aż się prosi, by podrzucić kilka lektur uzupełniających. Polecam wam więc po wizycie w MSN sięgnąć nie tylko po wspomniany już esej Nochlin (w którym autorka obala mit artysty geniusza i wskazuje na jego patriarchalne podłoże), ale również po książki Historia sztuki bez mężczyzn Katy Hessel oraz Kobiety, sztuka i społeczeństwo Whitney Chadwick. A także po katalog z wystawy, jeśli będziecie czuć niedosyt po jej obejrzeniu. Spoiler alert: jest pięknie wydany!
więcej: artmuseum.pl

SZTUKA
Wschód słońca na Zachodzie
Pawilon Czterech Kopuł, Wrocław
do 31 maja
Łączą ich zainteresowanie filozofią i działania związane ze sztuką site specific. Wszyscy urodzili się i wychowali w Japonii. Każdy też w młodości zdecydował się wyemigrować do Europy, by tam rozwijać swoją sztukę. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Kōji Kamoji po ukończeniu studiów artystycznych w Tokio osiedlił się w Polsce i kontynuował edukację na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Do dziś mieszka i pracuje w Warszawie. Yoshio Nakajima w 1966 roku przeniósł się do Szwecji, a Keiji Uematsu w połowie lat 70. zamieszkał w Niemczech (ówczesnym RFN). Praktyka artystyczna każdego z nich rozwijała się inaczej.
Wystawa prezentowana do końca maja we wrocławskim Pawilonie Czterech Kopuł – jak mówią jej kuratorzy Iwona D. Bigos i Martin Schibli – nie jest wspólną retrospektywą twórczości trzech artystów. To próba ukazania, do czego prowadzi wymiana kulturowa i towarzysząca jej artystyczna ewolucja w nowym kontekście geopolitycznym.
Przed wizytą w muzeum koniecznie zwróćcie uwagę na wydarzenia towarzyszące. Szczególnie ciekawie zapowiadają się odbywające się tam co miesiąc autorskie oprowadzania z elementami medytacji nad dziełami sztuki.
więcej: mnwr.pl
zdjęcia: materiały prasowe
Mecenasem kultury w „Piśmie” jest ORLEN Art&Science.

