Felieton

Kwestia odpowiedzialności

  • autor
  • Dariusz Rosiak

Dla mnie i moich przyjaciół jego przeszłość to jest nasze teraz – tak Maycee Wieczorek, siedemnastoletnia uczennica z Dakoty Południowej skomentowała w „New York Timesie” sprawę nominacji sędziego Bretta Kavanaugh do Sądu Najwyższego USA. Zdziwiła się, że dorośli opowiadają o tym, co się stało, albo nie stało na prywatce trzydzieści sześć lat temu tak, jakby nie miało to znaczenia. Może próbował ją zgwałcić, a może nie, może w ogóle go tam nie było, może upijał się do nieprzytomności, a może tylko lubił piwo, kto nie lubi piwa, niech pierwszy rzuci kamieniem. Jakie to ma znaczenie, pytali retorycznie różni dorośli, trzydzieści sześć lat po fakcie, co robił Kavanaugh, wybitny dziś prawnik z dorobkiem zawodowym i nieskazitelną opinią, mąż i ojciec przykładny, amerykański patriota i w ogóle idealny kandydat, a teraz już sędzia Sądu Najwyższego? Czy ktoś, kto w wieku siedemnastu lat coś robi, ma ponosić konsekwencje swojego czynu jako pięćdziesięciotrzylatek? – Ma – mówi Leyla Fern King z Missouri, lat piętnaście – bo w moim wieku powinieneś umieć odróżnić dobre od złego. 

Boooosz, ja miałbym odpowiadać za to, co …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Czytaj także

FreshMail.pl