Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Podróż

Pielgrzymka na święty wulkan Japończyków

Japończycy kochają Fudżi za idealny kształt i proporcje. Tak naprawdę nie jest górą, ale czynnym wulkanem, który od trzystu lat pozostaje w stanie uśpienia. Magdalena Rittenhouse
W pradawnych czasach Fudżi traktowano jako największą świętość. Nikt nie odważał się do niej zbliżać. Jako bóstwo budziła strach i szacunek – oddawano jej cześć z daleka.
POSŁUCHAJ

Niepokoję się, czy zdążymy przed nocą. Jest październik, ciemno robi się koło piątej, szóstej, ale dziś ciężkie chmury sprawiają, że od rana panuje mrok.

Podążamy przez gęstą puszczę – wśród oplecionych porostami cedrów, kryptomerii, buków i leszczyn. Wilgoć i mgła. Wokół ogromne paprocie, chaszcze. I mech, wszechobecny w Japonii mech. Pod nogami ścielą się gnijące liście, wystające spod nich korzenie drzew wiją się niczym oślizgłe węże. I jeszcze raz po raz ogromne, brunatne głazy – zastygła lawa.

Naszym celem jest góra Fudżi. Ścieżka, którą zmierzamy przez północne jej zbocze, to Yoshida – najstarsza spośród kilku prowadzących na szczyt tras, wytyczona kilkaset lat temu przez mnichów i ascetów. Korzystali z niej pielgrzymi, dla których trwająca często parę tygodni wyprawa była głębokim przeżyciem duchowym.

Dostęp online

Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.

Skorzystaj z oferty

Zaczynali od obrzędów oczyszczenia, ich celem był wszak szczyt sięgający przestworzy – miejsce święte. Zmierzali w kierunku Słońca – największego dla Japończyków bóstwa. Droga wiodła przez dziesięć stacji, przy których wędrowcy zatrzymywali się na odpoczynek, kontemplację, modlitwy. Stojące przy nich skromne chaty,yamagoya, w których można było spędzić noc, podobnie jak pawilony herbaciane oraz niewielkie świątynie szinto, w wielu przypadkach przetrwały do dziś, choć nie jestem pewna, czy ktokolwiek jeszcze w nich odprawia modły lub organizuje ceremonie herbaty. Zmurszałe, porośnięte mchem, sprawiają wrażenie opuszczonych. W każdym razie teraz, jesienią, po zakończeniu sezonu turystycznego, kiedy oficjalnie Fudżi jest „zamknięta”.

Rano, gdy wyruszaliśmy w drogę, było jeszcze trochę bladego słońca, ale szczyt ginął już w kłębach chmur. Po drodze zaczęło …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Artykuł ukazał się w trzecim numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn Opinii" (3/2018) pod tytułem "Goraiko".

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00