Reportaż

Jak kocha ojciec za kratami?

rysunki Tomek Majewski
W Polsce za kratami siedzi armia nieobecnych ojców. Ich zerwane, poranione rodzicielstwo leczone jest w zakładach karnych objawowo. To za mało. Więźnia, który nie chce tracić z oczu własnych dzieci, trzeba uczyć rodzicielstwa od podstaw. Niektórzy próbują to robić.

Tamten, którego nie będziemy nazywać ojcem, wpychał Natalię do wanny, włączał prysznic i dla zabawy strzelał jej strumieniem wody prosto w oczy. Gdy przez nieuwagę rozbiła mu telefon, chwycił ją jak szmacianą lalkę i rzucił na łóżko. Pawłowi, kiedy był na przepustce, Natalia też rozbiła ekran smartfona. Sina z przerażenia zakopała telefon w piasku, żeby opóźnić nieuchronność jego gniewu. Ale kiedy Paweł z matką dziewczynki zaczęli go szukać, pękła. Pokazała, gdzie jest zakopany. I czekała. Na cios? Na wrzask? Jej oczy były wielkie jak spodki i rozszerzone z przerażenia. Twarz, zaczerwieniona, pulsowała od płaczu. Paweł, którego nie nazywała jeszcze ojcem, roześmiał się. – To przecież tylko rzecz – powiedział, głaszcząc ją po włosach. – Załatwię sobie drugiego od kolegi. I tobie też kupię.

Kiedy podczas kolejnej przepustki zobaczył, że na widok słuchawki od prysznica cała dygocze, wyjął z szafy kostium kąpielowy. Kaśce, jej mamie, obiecał: – Ja ją oswoję. – Natalce zaproponował: – Może włożysz kostium, popływamy? – Weszła do wanny, Paweł odkręcił kurek. Niewielkim, ciepłym strumieniem polewał jej nogi, ręce, kark, dopiero na końcu włosy. Delikatnie, do skutku. Aż przestała się bać.

– Dziękuję, że jesteś moim tatą – powiedziała do Pawła w dniu, gdy we trójkę wybrali się do parku linowego. Z tamtym nigdzie by nie poszły. Dręczył je i wyzywał. Na początku był chorobliwie zazdrosny; potem gdy Kaśka uciekła i wywalczyła w sądzie ograniczenie jego praw do dziecka, już tylko się mścił. Chłopakom z dzielnicy dawał numer telefonu Kaśki, mówiąc o niej, że to kurwa, najlepsza w okolicy. O Natalię może i chciał walczyć, ale nie jak o dziecko, raczej jak o chwilowe trofeum, które można wyrwać komuś z rąk i krzyknąć: „Wygrałem!”. Chciał odebrać Kaśce prawa rodzicielskie. Miotał się, żądał testów na ojcostwo. Szybko tę walkę odpuścił i Kaśka odetchnęła z ulgą. Później, gdy szedł ulicą, Natalia wyglądała czasami przez okno, ale on nie podnosił głowy. Spotkana przypadkiem na spacerze babcia – jego matka – odwracała wzrok od wnuczki. Natalka tego nie rozumiała i wołała do niej: „Dzień dobry”. „Gówniarzowi kłaniać się nie będę” – usłyszała w odpowiedzi. Słowo „ojciec”, które dla Natalii i tak nie znaczyło nic poza bólem, zaczęło znikać z jej życia i z jej słownika. Nie było już potrzebne. Jednak tamten nie zniknął zupełnie. Wracał, nienazwany, gdy Natalia brała czarną kredkę i rysowała go, milcząc, podczas zorganizowanych przez siedlecki Caritas zajęć z panią psycholog. Paweł puchnie z dumy, gdy opowiada, że jego mała rysuje wszystkimi kolorami.

Matkę Natalii poznał przypadkiem. Jako więzień wolontariusz wprawiał się w empatii podczas dyżurów w domu pomocy społecznej. Pochylał się akurat nad pacjentem z alzheimerem, gdy przez niedomknięte drzwi zobaczył Kaśkę. Serce mu się wyrwało. Po raz pierwszy od dwudziestu lat. Ona zamaszyście machała mopem i miała bardzo smutne oczy. Zagadał, wziął numer. Natalkę poznał na przepustce. Chudą i mniejszą kopię matki w lichej kurtce. Przyglądał im się, gdy na spacerze szły kilka kroków przed nim: dwie bidy cieńsze od szpadla, przetrącone przez los. Chciał im pokazać, że mogą być kochane. Bo Paweł jakimś cudem nie stracił w tym wprawy. Dla swoich dwóch biologicznych córek, Anity i Angeliki, przez prawie dwie dekady był ojcem zza krat. Pierwszy duży wyrok – za rozbój – zaczął odsiadywać, gdy starsza z dziewczynek miała dwa lata.

Rodzicielstwo więźniów to rodzicielstwo głodu, braku, milczenia. To ojcostwo nieobecne w statystykach, rzadko badane przez naukowców, zawieszone w próżni.

Zaniedbania ich matki Paweł pokazuje na przykładzie rozczesywania włosów. Chwyta niewidzialny pukiel i przytrzymuje go w dłoni. Niewidzialnym grzebieniem czesze niewidzialne włosy. – Wtedy to nie boli – tłumaczy. Jego była żona brała do ręki szczotkę i szarpała włosy od nasady, nie przytrzymując ich, aż dziewczynkom skakały główki. Zrezygnowała z czułości. Potem zrezygnowała z jakiegokolwiek zainteresowania i odstawiła dzieci do rodziców Pawła. On wniósł …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

Reportaż ukazał się w grudniowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (12/2019) pod tytułem Analfabeta przytula przez kraty.

FreshMail.pl