Wersja audio
Taką półkę w swojej kuchni lub łazience ma chyba każdy. Ratuje życie, gdy boli głowa, przychodzi zgaga albo zaczyna się przeziębienie. Ale stoją tam nie tylko leki. Rzucam okiem na swoją. Kolagen, witamina D3, cytrynian magnezu, kompleks witamin dla kobiet – to jedynie kilka z suplementów diety, które znajduję w moim domu. Ten pierwszy kupiłam, bo stosowała go moja siostra i „widziała efekty”. Konkretną markę poleciła influencerka, którą lubię i szanuję. Witaminę D biorę, bo przecież każdy powinien, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym. Cytrynian magnezu – na skurcze mięśni i stres. Kompleks witamin poleciła mi farmaceutka. „To stara, dobra firma” – powiedziała. Łącznie na suplementy wydaję około 130 złotych miesięcznie. Trudno nazwać to przemyślanymi zakupami. Kontrolną morfologię robię co około pół roku, ale do tej pory nie badałam poziomu poszczególnych witamin.
W tej kwestii jestem jak większość Polek i Polaków. Z raportu Medonetu Narodowy test zdrowia 2025 wynika, że morfologię w ciągu ostatnich 12 miesięcy wykonało 71 procent badanych. Czworo na pięcioro spośród tych, którzy tego nie zrobili, stwierdziło, że „nie miało takiej potrzeby”. Morfologia, przypomnijmy, to podstawowe badanie krwi, w ramach którego bada się między innymi liczbę białych i czerwonych krwinek. Pomaga wykryć infekcję, stan zapalny, anemię, ale nie wskazuje na przyczyny żadnego z tych problemów. Pomoże je ustalić lekarz lub dietetyk – i to oni mogą wskazać dalszą ścieżkę postępowania. Czy zatem samodzielne dobieranie suplementów, nawet na podstawie morfologii, to dobry pomysł?
Tymczasem – jak wynika z danych opublikowanych przez PMR Market Experts – w 2024 roku stosowało je aż 75 procent z nas. Ich raport z tego samego roku wskazywał, że 40 procent konsumentów robi to codziennie, a 35 procent przyjmuje równocześnie kilka preparatów. Wartość tego rynku w 2024 roku przekraczała 7 miliardów złotych. „Rynek suplementów diety w Polsce pozostaje w trendzie wzrostowym, notuje stabilną, dodatnią dynamikę, jednak tempo rozwoju jest wyraźnie zróżnicowane w zależności od kanału sprzedaży. Najszybciej rosną kanały pozaapteczne – przede wszystkim e-commerce” – napisała mi w mailu Marta Marszałek, analityczka PMR Market Experts.
Suplementy jak cukierki
Czym tak naprawdę są suplementy diety? To po prostu… żywność. Przynajmniej w świetle prawa, bo ich istnienie i obrót na rynku reguluje ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia z 25 sierpnia 2006 roku. Czytam w niej, że suplement diety to „środek spożywczy (…) będący skoncentrowanym źródłem witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny”.
– Co ważne, celem suplementów jest wyłącznie uzupełnienie niedoboru składników, których nie dostarczamy organizmowi w diecie, i wsparcie różnych funkcji organizmu. Nie jest nim leczenie czegokolwiek – zaznacza profesor Jarosław Woroń, kierownik Zakładu Farmakologii Klinicznej w Katedrze Farmakologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Jak dodaje, każdy niedobór jest dysfunkcją organizmu, którą należy się zająć, ale bardzo często nie jest on związany z objawami klinicznymi, które wymagałyby wizyty u lekarza. W takiej sytuacji powinniśmy się udać do dietetyka, który może zlecić i zinterpretować badania, a …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Dostęp do tego materiału mógłby kosztować 14,99 zł. My w tej cenie dajemy Ci miesięczną subskrypcję wszystkich naszych treści. Wypróbuj, możesz zrezygnować w każdej chwili.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
14,99 / miesiąc
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
24,99 / miesiąc

Studium ukazało się w lipcowym numerze „Pisma” (7/2026) pod tytułem Ani lekarstwo, ani cukierek.