Wersja audio
Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Millenium Docs Against Gravity.
Trzy pluszowe świstaki noszą pseudoludowe stroje w stylu alpejskim. Wchodząc w rolę konferansjera, Werner Herzog nonszalancko opiera się łokciem o półkę. „Kilka lat temu moja żona Lena ofiarowała mi taki prezent na urodziny. Oto moi bawarscy muzykanci, chciałbym, aby zagrali również dla Was” – mówi, a potem uruchamia każdą z zabawek: akordeonistę i dwoje jodłujących tancerzy. Koncert trwa raptem 20 sekund, podczas których operator kamery – być może jest nim wspomniana małżonka – z trudem hamuje wybuch śmiechu. Gdy muzykanci milkną, Herzog dorzuca jeszcze jedno zdanie komentarza: „Wierzcie lub nie, ale bardzo ich lubię”.
Dziś instagramowa rolka ma już 134 tysiące polubień i prawie 1200 entuzjastycznych komentarzy – niemało jak na filmik zamieszczony przez kogoś, kto wszedł w świat platform społecznościowych po to, by go obśmiewać. To ostatnie jest jasne dla każdego, kto widział internetowy debiut Herzoga. 25 sierpnia 2025 roku reżyser nadaje z ogrodu. Na ruszcie skwierczy stek, obok paleniska czekają na swoją kolej ziemniaki zawinięte w folię aluminiową. Trzymając ręce w kieszeni, Bawarczyk wygłasza coś na kształt exposé: „Nazywam się Werner Herzog. Bywam pytany, dlaczego pozostaję nieobecny w mediach tradycyjnych i społecznościowych. Nie używam telefonu komórkowego i tego typu urządzeń, ale mam przeczucie, że powinienem dzielić się z wami moją pracą i codziennymi sprawami”. Filmik spotyka się z jeszcze większym aplauzem niż występ pluszowej orkiestry. W komentarzach przewijają się podziękowania i peany na cześć autora, przeplatane określeniami typu „legenda” oraz „ikona”. Choć Instagram zdaje się za jego sprawą płonąć, reżyser nijak się do tego wzmożenia nie odnosi. Nie dowiadujemy się też, czy steki podaje krwiste, czy dobrze wysmażone.
Jest taki wyświechtany frazes, wedle którego lista czyichś osiągnięć mogłaby wypełnić nie jedną, lecz kilka biografii. W przypadku 84-letniego niemieckiego reżysera nie chodzi o sukcesy zawodowe – choć i tych ma na koncie dużo – ale raczej o kreatywność zdumiewającą u kogoś, kto najbardziej produktywny czas w życiu dawno powinien już mieć za sobą. Instagramową …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Czytaj i słuchaj treści, które poszerzają horyzonty. Wypróbuj subskrypcję i zyskaj pełen dostęp do treści z „Pisma”. Możesz zrezygnować w każdej chwili.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
14,99 / miesiąc
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
24,99 / miesiąc
