Sezon 3

Seksuolog. Czy to zawód jak każdy inny?

W trzecim sezonie „Śledztwa Pisma” przyglądam się kontrowersyjnym sprawom związanym z polską seksuologią i jednemu z największych autorytetów w tej dziedzinie. Gdy trafiły do mnie sprawy związane z podejrzeniem czynów pedofilnych wobec dzieci, pomyślałam, że to ciekawy reportersko temat. Ale znajomi dziennikarze szybko sprowadzili mnie na ziemię – mówili, że media nie przepadają za sprawami rodzinnymi, bo „kij ma zawsze dwa końce”, „trudno dojść do prawdy”, a reporter może zostać wciągnięty w osobiste porachunki między niegdyś bliskimi sobie ludźmi. Pomyślałam wtedy, że pewnie mają rację. Trudno będzie zmierzyć, kto mówi prawdę i co tak naprawdę stało się w tych rodzinach. Nikt nie przyłapał nikogo na gorącym uczynku, nie ma jednoznacznych dowodów, choć wiele zdarzeń opisywanych przez matki dzieci nie wydają się właściwym zachowaniem ze strony ojców i budzą wątpliwości. 

Szybko jednak moją uwagę przykuło co innego – wyzierająca z tych historii bezradność wymiaru sprawiedliwości, przewlekłość spraw i tabu, którym są owiane. Zaczęłam pytać adwokatów i adwokatki o to, jak wygląda praktyka sądowa przy analizowaniu spraw o przestępstwa kazirodcze, co decyduje o tym, że domniemanemu sprawcy zostaną postawione zarzuty. Okazało się, że odpowiedzi na te pytania jest bardzo dużo i często decydujący głos ma jedna osoba – biegły seksuolog. 

I właśnie tak poznałam bohatera mojego śledztwa, wybitnego specjalistę w dziedzinie seksuologii, doktora Wiesława. Postać bardzo niejednoznaczną, wokół której przez lata narosło wiele tajemnic. Doktor był w przeszłości bohaterem materiału Superwizjera, w którym pacjentki oskarżyły go o nadużycia i przekroczenie granic intymności w stosowanej przez niego „terapii wibratorem”. Potem na zamkniętej grupie dla osób LGBT+ znalazłam niepokojący wpis jednego z użytkowników, który twierdził, że terapia prowadzona przez doktora nieomal zniszczyła mu życie. Ale znalazłam też wiele pozytywnych opinii o doktorze, odkryłam też, że przez ostatnie dekady zajmował wiele eksponowanych stanowisk i jest bardzo poważany w środowisku lekarzy i prokuratorów. Zaczęłam się zastanawiać, kim tak naprawdę jest doktor? Kolejne tropy prowadziły mnie do coraz bardziej zaskakujących historii.

Środowisko seksuologów i biegłych sądowych nie było mi wcześniej znane, więc musiałam zbierać informacje z dużą ostrożnością. Miałam trochę szczęścia, bo moi przyjaciele mieszkają w tej samej klatce, w której mieści się Instytut Seksuologii prowadzony przez doktora. Pewnego dnia znalazłam tam wetknięte w drzwi awiza z nazwiskami adresatów i adresatek listów. To pomogło mi w pierwszym prześledzeniu relacji zawodowych doktora. Wiedziałam już, kto na pewno z nim współpracuje i kto na pewno dobrze go zna. Ale im dłużej zajmowałam się tą sprawą, tym więcej osób odradzało mi jakiekolwiek próby zaglądania w życiorys doktora, a wręcz obawiały się o moje bezpieczeństwo. Doktor opiniował w wielu sprawach kryminalnych, których lepiej już nie ruszać, bo sprawcy mogą później podważać wyroki. A i sam doktor był opisywany jako osoba, która ma ogromne wpływy. Zewsząd docierały do mnie głosy, że powinnam na siebie uważać. Zastanawiałam się, skąd te obawy. Czy seksuolodzy mogą mieć aż taką władzę? 

Praca nad tym materiałem trwała prawie dwa lata, bo pierwsze sygnały o nieprawidłowościach w sprawach o przestępstwa kazirodcze trafiły do mnie w połowie 2019 roku. Informacje, który wówczas miałam, wystarczały może na jeden odcinek. W maju, gdy śledztwo dobiegało końca, materiału wystarczyłoby nawet na osiem odcinków – tak wiele tajemnic skrywa ten zawód, a wokół postaci doktora mnożyły się kontrowersje. Przez ponad rok rozmawiałam z ludźmi ze środowiska doktora, jego byłymi pacjentami, studentami, kolegami i koleżankami po fachu. Wiele osób było zaskoczonych moim telefonem, wiele z nich nie chciało rozmawiać, prosiło o anonimowość albo wycofywało się z wzięcia udziału w śledztwie. Osoby poszkodowane, które występują w podcaście, długo się zastanawiały, czy podzielić się swoimi historiami. Gdy już się zdecydowały, czekały na odpowiedni moment, by móc swobodnie opowiedzieć o swojej krzywdzie, wychodziły do lasu porozmawiać, by nikt z bliskich ich nie słyszał. Niektóre nie chciały bezpośredniego spotkania, w grę wchodziła tylko rozmowa telefoniczna i to ze zmienionym głosem. W tych rozmowach, które często były prowadzone w poczuciu wstydu i ściszonym głosem, słychać dużo bólu, wychodzi w nich wiele zapomnianych, skrywanych emocji – prawda w nich zawarta była dla mnie wielką reporterską wartością. 

Przed nami kolejne cztery odcinki „Śledztwa Pisma”, w których wiele się jeszcze wydarzy. Jedno jest pewne – seksuolog to nie „zawód jak każdy inny”. Wpływ seksuologów na rozmaite obszary naszego życia jest dla mnie po zakończeniu tej pracy wciąż zdumiewający. Jak bardzo, przekonacie się w kolejnych odsłonach historii o doktorze i jego zawodowej praktyce. 

Posłuchajcie trzeciego sezonu.


W tym roku odcinki nowej odsłony serialu będą dostępne tylko dla prenumeratorów i subskrybentów miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii” oraz subskrybentów Audioteka Klub.

Wykup prenumeratę lub dostęp i słuchaj playlisty aktualizowanej co tydzień o nowy odcinek trzeciego sezonu „Śledztwa Pisma”.

* Zdjęcie: Agnieszka Wanat