Reportaż

Powiedz im, że zaczynamy puchnąć z głodu

  • autor
  • Mirosław Wlekły
W lutym 1933 roku na pokładzie samolotu Hitlera Gareth Jones zanotował: „Jeśli ten samolot ulegnie awarii, wpłynie to na historię całej Europy”. Miesiąc potem ujawnił wielki głód na Ukrainie. Osiemdziesiąt pięć lat później poszedłem jego śladem.

Tym razem opady śniegu dotarły tylko za Kijów, na wschodzie Ukrainy czekał mnie jedynie wczesnozimowy mróz. W listopadzie 2018 roku z plecakiem wypełnionym notatkami Garetha Jonesa wsiadłem do przedziału najwolniejszego z pociągów zmierzających z Charkowa w stronę rosyjskiej granicy, do Kozaczej Łopani, przedostatniej wsi na Ukrainie. Ławki były twarde jak dawniej, ale obite brązowawobordowym skajem i ustawione jedna za drugą, po dwie trzyosobowe w rzędzie, z przejściem pomiędzy nimi. W wagonie siedzieli tylko staruszkowie i prawie same kobiety.

 


aby zobaczyć rosję, trzeba podróżować „twardą klasą” i jechać wolnym pociągiem*

Lekceważąc ostrzeżenie, że przy pierwszej okazji zostanie napadnięty przez wygłodniałych i zdziczałych chłopów, w marcu 1933 roku dwudziestosiedmioletni Gareth Jones wypełnił plecak bochenkami białego chleba, masłem, serem, mięsem i czekoladą, które kupił w sklepie walutowym w Moskwie, na przypadkowej stacji wysiadł z pociągu do Charkowa i dalej, zaśnieżoną równiną, poszedł pieszo, odwiedzając kołchozy, sowchozy i wsie. 

Ostrzegał przed nazizmem, zapowiadał, że XX wiek będzie stuleciem walki komunizmu z kapitalizmem. Nie uwierzono jego słowom.

Był Walijczykiem. Pracował jako doradca do spraw zagranicznych Davida Lloyda George’a, byłego premiera Wielkiej Brytanii. Specjalizował się w temacie Niemczech i Rosji. W lutym 1933 roku jako pierwszy obcokrajowiec dostał zaproszenie na pokład samolotu świeżo upieczonego kanclerza III Rzeszy Adolfa Hitlera. „Jeśli ten samolot ulegnie awarii, wpłynie to na historię całej Europy” – zanotował w dzienniku w drodze z Berlina do Frankfurtu. Miesiąc później, podczas konferencji prasowej w Berlinie, ujawnił światu skalę wielkiego głodu na Ukrainie. Ostrzegał przed nazizmem, zapowiadał, że XX wiek będzie stuleciem walki komunizmu z kapitalizmem. Nie uwierzono jego słowom. Więcej, zadbano o to, żeby je zdyskredytować. 

Osiemdziesiąt pięć lat później podążam jego śladem: wszędzie wysokie ogrodzenia, wszędzie czuć podejrzliwość, wszędzie obawy. Kilkaset kilometrów stąd toczą się walki, giną ludzie, a według mapy separatystów okolice Charkowa, tak jak Donbas, mają tworzyć „Republikę Noworosji”. A może ta wojna tylko umacnia charaktery ludzi, cechy nabyte w czasie stalinizmu i tych najtragiczniejszych wydarzeń, rozegranych w 1933 roku?

Jedyny pod dworcem kolejowym w Kozaczej Łopani taksówkarz nie chce nas zawieźć do przygranicznej wioski. 

– Po co tam jechać? Tam nic nie ma. Czego tam szukacie? – urządza nam przesłuchanie. Postawny mężczyzna w żółto-niebieskim dresie z napisemУкраїнаdługo nie daje się namówić, ale w końcu się zgadza i ruszamy. Wysadza nas na początku wsi Hrany, kasuje piećdziesiąt hrywien, dalej nie zamierza jechać. Staruszka urodzona w 1933 roku, czyli w roku, w którym przechodził tędy Jones, akurat wylewa z metalowego wiaderka pomyje do rowu, o Hołodomorze nie wie nic i nie chce z nami rozmawiać.

– Głód był i tyle. A dalej nie idźcie, bo was rozstrzelają – ucina. 

– Kto rozstrzela?

– I Ruski, i Ukraińcy.

Pogranicznicy zjawiają się szybko i z zaskoczenia. Zbliżają się do nas dziarskim krokiem, najpewniej zawiadomieni przez podejrzliwego taksówkarza. Pytają, co tu robimy, kim tak naprawdę był ten Gareth Jones i dlaczego się nim interesujemy. Towarzyszący mi Roman Romantsow, historyk pochodzący spod Charkowa, komentuje potem, że tutejsi wciąż mają stalinowskie nawyki. Każdy każdego sprawdza, ludzie na siebie donoszą.

Wszystko rozgrywa się na ulicy Michaiła Kalinina, pochodzącego z rodziny chłopskiej bolszewika, który od 1919 roku formalnie stał na czele państwa. Kiedy był członkiem Politbiura, jego żonę więziono w łagrach. Był współodpowiedzialny za masowe zbrodnie, między innymi za zamordowanie polskich oficerów w Katyniu. 

Gdy pogranicznicy wreszcie odpuszczają, chodzimy ulicą Kalinina i wypytujemy nieufnych mieszkańców o wielki głód. Kilkoro się przełamuje.

Tatiana, sześćdziesięciosiedmiolatka, opowiada, że jej ojciec miał wtedy siedem lat. Dziadka zastrzelili aktywiści na początku kolektywizacji. Babci zostało dwoje dzieci i koza. Kozy jej nie zabrali, bo nie była potrzebna w kołchozie. Dzięki niej rodzina przeżyła. 

Kilka domów dalej Hanna, urodzona w 1939 roku, przypomina sobie, co ludzie mówili „o tamtym”: …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

* Cytaty pochodzą z dziennika i artykułów prasowych Garetha Jonesa. Premiera filmu Agnieszki Holland Mr Jones 10 lutego na festiwalu w Berlinie. Książka Mirosława Wlekłego Gareth Jones. Opowieść o człowieku, który wiedział za dużo ukaże się w tym roku w wydawnictwie Znak.

FreshMail.pl