Jak naprawić internet?

Internetowa papka, multitasking i wojna o uwagę

Uwaga i uważność poprzez nakazy krytycznego myślenia oraz pielęgnowania indywidualnej perspektywy mogą okazać się najlepszymi narzędziami w wielkiej wojnie z handlarzami uwagi.
rysunki Paweł Palikot

Niech rzuci kamieniem, kto nigdy nie toczył tej wstydliwej walki, którą Łukasz Najder nazwał na łamach „Dwutygodnika” „nieustającą wojną pomiędzy pracą a niby-pracą”. Na tym froncie chęć dotrzymania terminów ściera się z pokusą odwlekania, zawieszania i przerzucania uwagi:scrollowaniaFacebooka, zerkania na ekran telefonu, klikania w baner reklamy oglądanych dzień wcześniej butów czy kompulsywnego sprawdzania maila lub wiadomości ze świata. Człowiek łapie się raptem na przeliczaniu rozmiaru buta lub przemierzaniu dalekich rubieży internetu, choć miał kończyć zlecenie. I myśli: „Tym razem miało być inaczej…”. Jak pisze Najder, „Internet to otwarta paczka z czipsami – rozprasza, wciąga, nie można przestać”. Ale czy takiej paczki z czipsami nie przypomina już dziś cała nasza rzeczywistość, także taoffline?

 


aby uświadomić sobiecharakter tej informacyjnej entropii, wystarczy przejrzeć listę programów i aplikacji w swoim smartfonie. Dziś niemal ciągły dostęp do naszej uwagi mają już często nie tylko połączenia i wiadomości tekstowe, ale cała kopalnia generatorów i pośredników treści – od mediów społecznościowych, przez komunikatory służbowe, po aplikacje informacyjne czy platformystreamingowe. Źródła informacji stały się w pewnym sensie integralną częścią nas samych. Jak pisał teoretyk kultury wizualnej Nicholas Mirzoeff wJak zobaczyć świat, „nasze ciała są obecnie przedłużeniami sieci danych, klikającymi, linkującymi i robiącymiselfie”. Czasy, gdy wychodząc na spacer, pozostawaliśmy poza zasięgiem, dla wielu skończyły się wraz z uzależniającym przywiązaniem do telefonu – przenośnego, niewyczerpanego źródła bodźców i treści. Ponad jedna trzecia młodzieży biorącej udział w latach 2015–2016 w badaniach projektu „[email protected] SIECIĄ” nie wyobraża sobie codziennego życia bez komórki. Choć raptem co piąty badany rozpoznał u siebie symptomy tak zwanego fonoholizmu, czyli uzależnienia od telefonu, ponad siedemdziesiąt procent uczniów przyznało, że od korzystania z urządzenia można się uzależnić i znają przynajmniej jedną osobę zmagającą się z takim problemem. Bycie na bieżąco to już nie tylko możliwość, ale często obowiązek, a czasem po prostu poczucie takiego obowiązku. Nie powinna w tym kontekście dziwić rosnąca popularność tak zwanego syndromu FOMO (ang.Fear Of Missing Out) – lęku przed pominięciem, w tym pozostaniem poza obiegiem informacji. W pewnym sensie FOMO jest jednym z wyrazistszych znaków dzisiejszych czasów – naznaczonych ledwie fragmentarycznym zanurzeniem w teraźniejszości. Dla przykładu: dużo bardziej prawdopodobne, że lekturę tego tekstu przerwie ci kilka powiadomień lub chęć sięgnięcia po komórkę, niż że przeczytasz go bez przerw w pełnym skupieniu.

Przed ekranem, w interakcji z mediami społecznościowymi (w rozumieniu Nicholasa Mirzoeffa, według którego „wszystkie media są mediami społecznościowymi. [W końcu] używamy ich do przedstawiania siebie oczom innych”), spędzamy już nawet ponad jedenaście godzin dziennie [dane na rok 2018 w USA – przyp. red.]. Według raportu McKinsey & CompanyCyfrowi Polacy – przyspieszenie e-rewolucji, w 2018 roku Polki i Polacy ze stałym dostępem do internetu (czyli według danych GUS 77,5 procent obywateli) spędzali podłączeni do sieci średnio jedenaście godzin dziennie, o pięć więcej niż w roku 2016. Wzrosło też wśród nich zaufanie do cyfrowych innowacji – aż siedemdziesiąt procent Polek i Polaków między piętnastym a sześćdziesiątym czwartym rokiem życia codziennie korzysta z mediów społecznościowych i to one stały się dla większości najważniejszym źródłem informacji.

Rośnie jednak nie tylko liczba dostarczanych nam co dzień oraz produkowanych przez nas bodźców i komunikatów, ale również tempo jej wzrostu. Jak wynika z badań doktora Martina Hilberta z Uniwersytetu Południowej Kalifornii, w trakcie niemal dwóch dekad, pomiędzy 1986 a 2007 rokiem, liczba informacji nadawanych tylko przez sieci transmisji jednokierunkowej (telewizję, radio czy gazety) wzrosła czterokrotnie – a była to i tak najwolniej rozwijająca się wówczas gałąź przemysłu informacji. To aż – i zaledwie – sześcioprocentowy …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Kup prenumeratę

Esej ukazał się we wrześniowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (09/2019) pod tytułem Bezsenni żołnierze na froncie wojny o uwagę.

FreshMail.pl