Esej

Koszmarny zwiastun przyszłości. O serialach

Przyszłość nie tyle znika jako pewien horyzont, co „powraca” do teraźniejszości, nawiedza ją jako jej własny koszmar.
rysunki Vadym Solowski

W ostatniej scenie trzeciego sezonuTwin Peaks(2017) agent Cooper i kobieta, która być może jest cudownie ocalałą Laurą Palmer [dziewczyną, której zagadkowa śmierć otwiera i zawiązuje fabułę serialu – przyp. red.], po serii podróży przez alternatywne wymiary i równoległe rzeczywistości wracają do miasteczka Twin Peaks, do domu Palmerów. Drzwi otwiera im jednak obca kobieta, która najwyraźniej nigdy nie słyszała o Laurze i jej rodzinie. Agent Cooper i jego towarzyszka odchodzą w kierunku samochodu, nie mając pojęcia, co się dzieje. W końcu Cooper pyta płaskim, mechanicznym głosem: „Który mamy rok?”. 

 


bohaterowie serialudoświadczają w tej scenie emocji, która regularnie powraca we współczesnej popkulturze: świat, który pozornie wydaje się swój, okazuje się obcy. Dom przestaje być domem. Współczesnego nam czasu nie sposób uznać za „swój”. Wszystkie te doświadczenia pojawiają się szczególnie często w telewizyjnej „fantastyce bliskiego zasięgu”. Niedaleka przyszłość przedstawiana jest w niej jako teraźniejszość, która utraciła wszelkie stabilizujące i oswajające ją elementy. W efekcie zmienia się w koszmar, w którym nie sposób rozróżnić, co jest teraźniejszością, a co nawiedzającym jak widmo zwiastunem przyszłości. 

Pomieszanie porządków czasowych często wyraża już sama forma narracyjna, celowo dezorientująca widzów co do relacji między wydarzeniami, które ci oglądają na ekranie. W taki sposób skonstruowany jest na przykład pierwszy sezon serialuWestworld(2016) – serii rozgrywającej się w parku tematycznym z bliskiej przyszłości, w którym dzięki androidom, odgrywającym role Indian i kowbojów, goście mogą przeżyć własną fantazję o Dzikim Zachodzie. Zajmie nam trochę czasu, zanim się zorientujemy, że dwa główne fabularne wątki dzielą lata. Rzeczywistość Westworldu zawieszona jest bowiem w wiecznym bezczasie: androidy nie starzeją się i nie gromadzą wspomnień, nieustannie wydają się odgrywać ten sam, przygotowany uprzednio scenariusz. Przynajmniej do czasu.

Podobny zabieg, polegający na zestawieniu dwóch planów czasowych, których relacja do końca pozostaje dla widzów co najwyżej przedmiotem domysłów, organizuje narrację wyprodukowanego między innymi przez Amazon Studios serialuHomecoming(2018). W pierwszym, współczesnym wątku główna bohaterka, Heidi Bergman [grana przez Julię Roberts – przyp. red.], pracuje jako opiekunka społeczna w klinice pomagającej naznaczonym wojenną traumą weteranom powrócić do życia w cywilu. Kobieta ma obiecującą karierę, partnera, pozycję społeczną. W drugim wątku, rozgrywającym się w 2022 roku, Heidi spada na klasowej drabinie kilka stopni w dół. Pracuje jako kelnerka, żyje w biedzie z matką, i co najciekawsze, wydaje się w ogóle nie pamiętać swojej przeszłości.

DziśHymn narodowywygląda jak nieznacznie przerysowana satyra na współczesną politykę, pod wieloma względami nawet zbyt dobroduszna i naiwna.

W inny sposób poczucie czasowej konfuzji budują twórcy norweskiego serialuPrzybysze(2019). W mniej więcej …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Kup prenumeratę

Esej ukazał się w listopadowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (11/2019) pod tytułem Witajcie w nieswoich czasach.

FreshMail.pl