Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Apteczka

Jana Shostak. Pracownia, w której rzeźbię

POSŁUCHAJ

Od rozpoczęcia zbrojnej inwazji Rosji na Ukrainę 24 lutego i eskalacji trwającej tam od 2014 roku wojny trudno mi w ogóle rozmawiać o kulturze. Tę metaforyczną apteczkę zostawiłam w domu i jak wielu skupiłam się na działaniu. Przy wsparciu Funduszu Obywatelskiego zebrałam grupę wolontariuszek i wolontariuszy, żeby tłumaczyć i udzielać informacji przybywającym do Polski nowakom i nowaczkom [Shostak od wielu lat postuluje, by homonim jednego z najpopularniejszych polskich nazwisk zaczął funkcjonować w przestrzeni publicznej jako określenie zamienne dla słów „uchodźca” i „uchodźczyni” – przyp. red.]. Nazwaliśmy się Stewar­dessy Pokoju i od 8 marca działamy bez przerwy na terenie przejścia granicznego Medyka–Szeginie. Na początku trudno nam było odnaleźć się w panującym chaosie. Dlatego pomocne okazały się uniformy uszyte przez markę RISK made in Warsaw, które wyróżniały nas z tłumu. Każdy z nich ma na sobie wstążki w kolorach flag Polski, Białorusi i Ukrainy. Ten niewielki symboliczny gest miał pokazać, że nie ma między nami różnic. W tak trudnej sytuacji zawsze najważniejsi są ludzie. I to chyba ich odwaga i wytrwałość najbardziej inspirują mnie do działania.

Jana Shostak
(ur. 1993), polsko-białoruska aktywistka i artystka intermedialna. Tworzy prace społecznie zaangażowane. Działa na pograniczu performansu, wideo-artu i sztuki internetu. Jest laureatką Paszportu „Polityki” 2021 w kategorii sztuki wizualne. Urodziła się w Grodnie.

W mojej kulturalnej apteczce wiele pozmieniało się już wcześniej, między innymi za sprawą wybuchu białoruskiej rewolucji w 2020 roku. Wtedy, zamiast śledzić nowinki ze świata sztuki, współorganizowałam partyzanckie podziemie pomocowe. Z większą uwagą zaczęłam też przyglądać się działaniom polityków, aktywistów i ludzi związanych ze światem kultury, którzy mimo świadomości tego, jak niebezpieczny jest ich protest, dalej stawiali czynny opór władzy totalitarnej. Zależało mi, by o ich czynach dowiedziano się również w Polsce, dlatego na galę rozdania Paszportów „Polityki” założyłam sukienkę złożoną z 1200 portretów białoruskich zakładników i zakładniczek reżimu Łukaszenki. A potem przez minutę krzyczałam na scenie. Tym właśnie jest dla mnie bycie artystką – zabraniem głosu w odpowiednim miejscu i czasie.

Kultura, którą cenię najbardziej, zawsze w jakimś stopniu łączy się z aktywizmem, jest zaangażowana społecznie. Ukształtowały mnie działania performatywne Mariny Abramović, filmy Spike’a Lee i kreacje aktorskie Sachy Barona Cohena. W trakcie studiów zaczęłam interesować się również prowokacjami kulturowymi [ang. culture jamming – przyp. red.] grupy The Yes Men. To aktywiści, którzy wcielając się w role rzeczników prasowych wielkich korporacji, w satyryczny sposób w internecie i podczas publicznych wystąpień obnażają dehumanizujące praktyki kapitalistycznych gigantów. Nie łudzę się, że takie działania znacząco wpływają na zmiany w funkcjonowaniu tych korporacji, ale wierzę, że mogą pomóc zwiększyć świadomość społeczną. Pokazała to choćby prowokacja z 2004 roku, gdy jeden z członków grupy udzielił wywiadu BBC, w którym wystąpił jako przedstawiciel Dow Chemical Company – koncernu odpowiedzialnego za katastrofę chemiczną w Bhopalu. Zaledwie kilka minut po emisji programu we Frankfurcie kurs akcji firmy spadł o kilka procent, a cały świat przypomniał sobie o skutkach tragedii, która wydarzyła się dwadzieścia lat wcześniej.

darowizna na rzecz fundacji pismo

Aktywizm wciąż kojarzony jest z mówieniem o wszystkim wprost. Myślę jednak, że ta formuła powoli się wyczerpuje, bo już chyba na nikim nie robi wrażenia. Może dlatego warto sięgnąć po to, co oferuje kultura. Zainspirować się działaniami ze świata sztuki, muzyki i filmu – tak jak robią to wspomniani Yes Meni czy grupy Pussy Riot i Femen – by jeszcze skuteczniej nagłaśniać niewygodne dla władzy tematy. Sama postrzegam aktywizm jako pracownię, w której rzeźbię i miksuję ze sobą różne historie. Pomagam tym sobie. I w ten sposób chcę pomagać też innym.

Rozmawiał Mateusz Roesler

Portret artystki i aktywistki, Jany Shostak.

rysunek Sonia Dubas

Grafika kierująca do spisu treści lipcowego numeru Pisma (07/2022).

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00