Esej

Malarskie historie z hasztagiem metoo

Jej malarstwo wywróciło do góry nogami tradycyjne 
wzorce kobiecości. Kim była Artemizja Gentileschi, artystka, która wyprzedziła swoją epokę?
Autoportret (1639) Artemizja Gentileschi

Tuż po premierze numeru, który trzymasz w rękach, londyńska The National Gallery miała pokazać pierwszą w Wielkiej Brytanii dużą wystawę malarstwa Artemizji Gentileschi. Dużą, bo obejmującą aż trzydzieści pięć obrazów. Miał to więc być jej wielki powrót do Londynu. Po długiej przerwie. Musiała na to czekać trzysta osiemdziesiąt dwa lata. Czekała cierpliwie. I jeszcze musi poczekać – wystawa została przełożona z powodu koronawirusa.

Artemizja Gentileschi urodziła się w 1593 roku w Rzymie, w rodzinie, rzec by można, artystycznej. Jej ojciec, Orazio Gentileschi, był bowiem malarzem. I to całkiem nieźle sobie radzącym. Szczególnie od czasu, kiedy wraz z początkiem XVII wieku zaczyna naśladować (nie on jeden) nowy styl, zapoczątkowany przez jego rówieśnika, niejakiego Michelangelo Merisiego, wychowanego w Caravaggio – niewielkiej lombardzkiej miejscowości, której nazwa miała niebawem stać się jego przydomkiem. Caravaggio doprowadza do mistrzostwachiaroscuro, czyli operowanie światłocieniem, i związany z nim tenebryzm – wydobywanie postaci i przedmiotów ostrym światłem z mrocznego tła. Jeśli dodać do tego intensywną kolorystykę i dramatyczną wręcz ekspresję, do głowy przychodzi tylko jedno słowo – barok. Jego pierwszym wielkim przedstawicielem jest właśnie dobry kolega ojca Artemizji. Początek ich przyjaźni, o czym czytamy między innymi w wydanym przez nowojorskie Metropolitan Museum of Art katalogu wystawyArtemisia and Orazio Gentileschi, sięga roku 1600. Autorzy tej znakomitej pracy, Keith Christiansen i Judith W. Mann, podkreślają wręcz, że miała ona fundamentalne znacznie dla całego życia artystycznego Orazia. Zresztą nie tylko jego.

Dostęp online

Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.

Skorzystaj z oferty

Artemizja otoczona jest niemal wyłącznie mężczyznami, bo matka, Prudenzia di Ottaviano Montoni, umiera, kiedy córka ma dwanaście lat. Ta rośnie pośród obrazów oraz wszystkiego, co potrzebne do ich powstania. Najstarsza z rodzeństwa (miała czterech braci, dwóch zmarło w dzieciństwie), zajmuje się gruntowaniem płócien i mieszaniem farb. Niewiele ją poza tym obchodzi. Szybko zresztą zauważa to Orazio: jest załamany zarówno bardzo umiarkowanym talentem synów, jak i – paradoksalnie – wielkim talentem córki. Co prawda, cieszy go, że Artemizja znakomicie maluje – ale to jednak kobieta. Malarka stanowi wówczas zjawisko budzące zdziwienie, często wręcz oburzenie. Do tego stopnia, że w Italii kobieta nie może (na co zwraca uwagę Jesse Locker w Artemisia Gentileschi: The Language of Painting) zakupić samodzielnie materiałów malarskich, bo zakazuje tego prawo.

Owszem, nieco ponad pół wieku wcześniej urodziła się – a potem tworzyła długie lata – Sofonisba Anguissola, ale traktowano ją raczej jak uzdolnioną dwórkę i nikomu nawet nie przyszło do głowy, żeby płacić jej za malowane portrety. Z tego też powodu Filip II Habsburg, władca imperium hiszpańskiego, nad którym nigdy nie zachodziło słońce, wynagrodzenie Sofonisby wysyłał jej ojcu. Ona malowała, on zgarniał kasę. Nie inaczej było z innymi artystkami, zarówno przed Artemizją, jak i po niej. Marietta Robusti, Judith Leyster, Edmonia Lewis i każda inna malarka czy rzeźbiarka musiały pokonać niezliczone przeszkody, by móc tworzyć i dowieść swojego talentu. Whitney Chadwick w książceKobiety, sztuka i społeczeństwopisze, że największa rywalka Gentileschi, Elisabetta Sirani, chcąc odeprzeć zarzuty, jakoby autorem jej obrazów był tak naprawdę ojciec, zaczęła po prostu malować przy świadkach.

Artemizja, ku zgorszeniu rodzinnego Rzymu, też zawzięcie walczy o siebie. W mieście biorą ją na języki, gadają, że jest pyskata i uparta, że się zbyt frywolnie nosi, że pozuje ojcu, że to, że tamto. Krótko mówiąc, opinię ma podejrzaną, a to na kobietę może ściągnąć tylko nieszczęście. Na domiar złego zaczyna się koło niej kręcić kolega ojca, malarz Agostino Tassi. Panowie poznali się w 1611 roku podczas prac malarskich w budowanym właśnie na rzymskim Kwirynale Palazzo Borghese. Zamówienie na freski złożył osobiście syn założyciela potężnego rodu, Camillo Borghese, który kilka lat wcześniej został papieżem Pawłem V.

darowizna na rzecz fundacji pismo

Tassi jest typem wyjątkowo nieprzyjemnym: oszustem i przemocowcem. Upatruje sobie szybko córkę Orazia i oferuje jej nauczycielskie wsparcie. Chciał ją, …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

Esej ukazał się w kwietniowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (04/2020) pod tytułem Heroina.

FreshMail.pl