Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Opowiadanie

Białe karły

Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia, gdy matka robiła w kuchni przegląd zapasów maku, orzechów i suszonych śliwek, ojciec dokonywał inspekcji swojej prywatnej armii. Z latarką czołówką wymykał się wieczorami do blaszanego garażu pod blokiem, gdzie stacjonowały wojska. Stawałem w oknie i po ruchu snopów światła w ciemnym wnętrzu blaszaka zgadywałem, na co patrzy i co zlicza. Prawy tylny kąt – bateria druciaków, szczotek, gąbek, zdzieraków do powierzchni tłustych. Środek tylnej ściany – ług potasowy, granulat chlorowy, czynne kombinacje czwartorzędowych związków amonowych i niejonowych związków powierzchniowo czynnych o szerokim spektrum biobójczym. Lewa ściana – szwadron worków na odpady medyczne, kombinezonów, bezpudrowych rękawic nitrylowych, masek z pochłaniaczami. Prawa ściana – brygada młotów udarowych, skrzynek z narzędziami i opryskiwaczy.

I tak było aż do Wigilii. Stawałem z mamą w oknie i czekaliśmy na pierwszą gwiazdkę, znak, że czas zasiąść do stołu. Ojciec też czekał – niczym generał patrzący ze wzgórza – i mówił: – Zaczęło się.

24 grudnia ojciec wypowiadał wojnę. 

 


w latach 90. ojciec otworzyłdziałalność gospodarczą. Deratyzacja i dezynsekcja. „Gdy w grę wchodzi odpluskwianie, w trosce o Państwa komfort psychiczny przyjeżdżamy nieoznakowanym wozem”. W wakacje 1995 roku, po których miałem pójść do liceum, zadzwonił telefon. Podniósł słuchawkę.

rysunki Jagna Wróblewska

– Tak, to ja. Tak, to moja firma. Deratyzacją i dezynsekcją. Tak, słucham, proszę mówić – ojciec przerwał na dłużej, słuchając rozmówcy. – Zaskoczył mnie pan. Nie wiem, nigdy czymś takim się nie zajmowałem. Oczywiście, podejmiemy się… Jaki to adres? A kiedy można? Tak, będziemy jutro rano.

Później dowiedziałem się, że dzwonił ktoś z nowego zarządu przejętej od państwa nierentownej fabryki naczyń emaliowanych. Nowy właściciel zamierzał wyburzyć obiekt i sprzedać grunt, wypowiedział też zakładowe mieszkania w hotelu pracowniczym. W jednym z nich starszy mężczyzna podciął sobie żyły. Nikt nie chciał po nim posprzątać.

Potem takich telefonów było więcej. Pracownicy PGR-ów, przesiedleni do miasta robotnicy wykorzenieni ze swoich wsi, nieprzystosowani. Ojciec zatrudnił nowych pracowników i sprowadził z Zachodu specjalistyczne środki razem z upiornym know-how. 

Zaczęło się nam powodzić. …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00