Esej

Media. Strażnik nowej mitologii równości

  • autor
  • Małgorzata Majewska
Kiedy już nie wiadomo, w co wierzyć i komu ufać, potrzebujemy nowych narzędzi krytycznego myślenia.
rysunki Małgorzata Łukasiewicz-Tyczyńska

Siódmego marca otworzyłam rano Facebooka. Znajomy dziennikarz udostępnił na swoim profilu zdjęcie, na którym uśmiechnięta posłanka PiS Bernadetta Krynicka pozuje ze strzelbą i tarczą strzelniczą z grafiką symbolizującą osoby z niepełnosprawnością. Wcześniej krytycznie wypowiadała się o protestujących w Sejmie rodzicach takich osób. Wrzuciłam fotografię do wyszukiwarki obrazem, która wyświetliła to samo zdjęcie, ale z postacią człowieka zamiast wózka inwalidzkiego na tarczy strzelniczej. Mogłam sprawdzać dalej. Wrzucić zdjęcie do innych wyszukiwarek obrazów, na przykład Yandex, Bing czy TinEye. Na stronieKonkret24.tvn24.pljuż przeczytałam, że tofake news. Wiem, gdzie i jak szukać. Tylko wiarygodność dziennikarza, który się nabrał, zmalała do zera. 

Tego samego dnia „Gazeta Wyborcza” w dodatku „Wysokie Obcasy” opublikowała osobisty wywiad Magdaleny Środy z Weroniką Rosati o przemocy domowej, podwójnych standardach dotyczących postrzegania kobiet i mężczyzn w kontekście odpowiedzialności rodzicielskiej oraz ovictim blaming, czyli obciążaniu odpowiedzialnością za przemoc samych ofiar. Następnego dnia „Wyborcza” opublikowała komentarz zatytułowany znamiennie:Miotła kobiecej solidarności. Internautki gratulują Weronice Rosati odwagi. Jego autorka Natalia Waloch przyznaje: 

Przed publikacją tego wywiadu w „Wysokich Obcasach” gryzłam paznokcie. Znam dobrze internetowy hejt i drżałam, co może spotkać Rosati za to, że zdecydowała się powiedzieć o tym, co większość kobiet znosi – niekiedy latami – w milczeniu. (…) Kiedy zaczęły się pojawiać komentarze, nie wierzyłam własnym oczom. Znakomita większość jest pozytywna i wspierająca. Kobiety dziesiątkami piszą, że gratulują odwagi koniecznej do przerwania milczenia. Niektóre dzielą się własnymi, dramatycznymi doświadczeniami przemocy domowej, wspominają, jak znikąd nie miały pomocy, jak do dziś są przez środowisko odrzucane, bo odeszły od na pozór miłych i kulturalnych mężczyzn, którzy dom zmieniali w piekło. 

Czuję się bezpieczna: jako pracownica, jako kobieta, jako matka. Wiem, gdzie szukać norm i moich praw.

Sama w tym czasie przygotowuję dlaDzień Dobry TVNmateriał o tym, czym jest przemoc werbalna, polegająca na wmawianiu ofierze, że jest nienormalna i nieważna. Rozmawiam z Katarzyną Jurzak, pełnomocniczką rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. bezpieczeństwa studentów i doktorantów, o akcji społecznej przeciwko dyskryminacji w przestrzeni publicznej ze względu na płeć. Czytam na stronie Fundacji Autonomia o standardach antydyskryminacyjnych. Czuję się bezpieczna: jako pracownica, jako kobieta, jako matka. Wiem, gdzie szukać norm i moich praw.

 


ale wróćmy do początku.Na początku była wspólnota. I to wspólnota stała się wyznacznikiem normy, czyli tego, co jej członkom wolno, a czego nie wolno. Człowiek bez stada nie przetrwa. Stał się dominującym gatunkiem na całej kuli ziemskiej, bo – w przeciwieństwie do innych zwierząt – potrafił wykorzystać język do stworzenia mitologii. Dzięki temu kompletnie obcy sobie ludzie potrafili zbudować wspólnotę opartą na podobnych wartościach – na przykład religijną czy narodową. Jak celnie zdefiniował mitologię amerykański myśliciel Joseph Campbell, „chodzi o to, że w kulturze, która przez długi czas rozwijała się w formie jednolitej, istnieje pewna liczba zrozumiałych samych przez się, niepisanych reguł, według których żyją ludzie. Istnieje wśród nich pewien etos, (…) uznawanie za oczywiste, że «my tak nie robimy»”.

Taki narzucony, wyobrażony porządek daje wspólnocie poczucie bezpieczeństwa, pozwala ustalić, które zachowania i postawy ją wzmacniają, a które osłabiają. Te pierwsze będą od tej pory traktowane jako coś normalnego, a te drugie będą wartościowane negatywnie, zaś osoby je przejawiające są wykluczane z danej wspólnoty albo – w najlepszym razie – trafiają na sam dół hierarchii społecznej. Tak było długo chociażby z prostytutkami czy dziećmi ze związków pozamałżeńskich. Yuval Noah Harari w książceSapiens. Od zwierząt do bogówopisuje plemię Aché z Paragwaju, w którym praktykowano zwyczaj zabijania ciosem topora w głowę kobiet w podeszłym wieku, gdy stawały się dla reszty grupy ciężarem. Aché traktowali to zachowanie jako coś normalnego, czego zasadności i oczywistości nikt nie kwestionuje, a co utrwala określony porządek społeczny. Kolejni członkowie plemienia uznawali, że gdy ich matka …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl