Wersja audio
Już od dawna wiedziałam, w jaki sposób chcę odejść ze świata sportu (…). Na topie. Na moich warunkach. Po prostu po swojemu” – mówiła łamiącym się głosem, częściowo z głowy, a trochę posiłkując się kartką z notatkami. Jej decyzja zaskoczyła prawie wszystkich poza jej najbliższym otoczeniem. Nie tylko kibiców, ale również dziennikarzy sportowych, także tych branżowych, od lat zajmujących się wspinaczką sportową.
Aleksandra Mirosław – mistrzyni olimpijska i trzykrotna mistrzyni świata we wspinaczce sportowej na czas, rekordzistka świata w tej konkurencji – zakończenie swojej kariery po obecnym sezonie ogłosiła 2 lutego, w dniu swoich 32. urodzin. Nie przypadkiem wybrała właśnie ten dzień. Wygłaszając oświadczenie, przyznała, że urodziny zawsze były dla niej momentem refleksji, spojrzenia wstecz. Decyzja, rzecz jasna, zapadła wcześniej. Była, jak wiele momentów życia mistrzyni, owocem świadomego projektowania sportowej kariery, analizowania przebytej drogi i wyznaczania kolejnych etapów.
Zawarte w zapowiedzi pożegnania słowa „na topie” mogłyby być kluczem dla określenia całej kariery sportowej Aleksandry Mirosław. Niewiele jest w polskim sporcie zawodniczek, które tak długo utrzymywałyby się na szczycie. Na własnych warunkach weszła do dyscypliny, układała sobie w niej życie i przygotowywała się do sukcesów. Dlatego też całkowicie po swojemu postanowiła zaanonsować swój ostatni sezon w zmaganiach na najwyższym zawodniczym poziomie: w Pucharze Świata (3–5 lipca) i Mistrzostwach Europy (28–30 sierpnia). Zaprosiła kibiców do – jak powiedziała – „ostatniego wspólnego tańca”.
A oni w większości przyjęli decyzję z szacunkiem, zrozumieniem i wzruszeniem. „Tak to się robi”; „Niewielu to potrafi”; „Zawsze będziesz wielka”; „Dziękujemy za emocje” – pisali w komentarzach. Ale nie brakowało też innych głosów. Wielu liczyło bowiem na jeszcze jeden start sportsmenki w igrzyskach, które za dwa lata odbędą się w Los Angeles, a nawet już zakładało na jej szyję kolejne olimpijskie złoto. Albo próbowało zracjonalizować decyzję, doszukując się w widocznym wzruszeniu zawodniczki jakichś niewyrażonych powodów – osobistych, rodzinnych lub zdrowotnych.
djęcie …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Dostęp do tego materiału mógłby kosztować 14,99 zł. My w tej cenie dajemy Ci miesięczną subskrypcję wszystkich naszych treści. Wypróbuj, możesz zrezygnować w każdej chwili.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
14,99 / miesiąc
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
24,99 / miesiąc

Więcej na ten temat posłuchasz w audycji Plac na Rozdrożu w aplikacji Radia 357