Reportaż

Co czuje kura, zanim ją zjesz?

Na pudełkach jajek i paczkach filetów z piersi kurczaka widnieją soczyście zielone łąki, kłosy zboża, wiejskie chaty i szczęśliwe, czyste kury. Nieprzyjemną prawdę kryją długie, białe hale, do których niechętnie wpuszcza się gości.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w grudniu 2018 roku w Polsce hodowano 56 milionów kur niosek. Ponad 31 milionów z nich żyje w klatkach i znosi jaja, które dostają stempelek z trójką. Ma go dziewięć na dziesięć wszystkich jaj spożywanych w naszym kraju. Do tego w Polsce trzyma się 124 miliony brojlerów, czyli kur hodowanych na mięso. Nie jest to jednak miarodajna liczba. Brojlery żyją raptem kilka tygodni, w ciągu roku cykl produkcji powtarza się kilkakrotnie. Rocznie ubija się zatem 1,23 miliarda kur. Od lat nasz kraj jest europejskim drobiowym mocarstwem, a prawie połowa produkcji idzie na eksport, głównie do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Czech. Wielkopowierzchniowe fermy stanowią niecałe trzy procent gospodarstw zajmujących się hodowlą kur, ale ze względu na wielkość produkują blisko dziewięćdziesiąt cztery procent mięsa. Wartość całkowitej produkcji drobiu wynosi ponad 60 miliardów złotych rocznie. Trzykrotnie więcej niż produkcja węgla.

 


Kupuję branżowe pismo„Hodowca Drobiu”, przeglądam portale typu informatordrobiarski.pl, agrofakt.pl, agroswiat.pl, rolnet.pl. Wszędzie zdjęcia pięknych, bielutkich brojlerów i rudych, szczęśliwych niosek. W numerze „Hodowcy” z kwietnia żółciutkie pisklaki w otoczeniu palemek, w numerze z czerwca rysunkowe kury wypoczywające na rajskiej plaży. Nie tylko takie obrazy pomagają zaklinać rzeczywistość, odsuwać niewygodną prawdę. Branżowy język ubiera ją w fachowe, bezduszne terminy wzięte wprost z biznesowej nowomowy i ukrywa, że za całą tą matematyczno-ekonomiczną fasadą jest życie. I cierpienie.

Cykl produkcyjny– chów od pisklaka do momentu uboju, w tym przygotowanie kurnika, wymiana ściółki i inne konieczne czynności. Trwa nieco ponad sześć tygodni. Rocznie kurnik może wykonać nawet osiem cykli produkcyjnych.

Deklarowana waga chowu– docelowa waga, do której ptaki są tuczone, w przypadku kurczaków to około trzech kilogramów.

DJP– duża jednostka przeliczeniowa inwentarza. Produkcja to matematyka i ekonomia: słupki, wzory i wykresy. 1 DJP odpowiada jednej krowie o masie pół tony. W przypadku kurczaków 1 DJP to dwieście pięćdziesiąt zwierząt. W raportach środowiskowych możemy przykładowo przeczytać: „Ferma na 200 DJP”.

Łapanka– zbieranie kurczaków przed transportem do rzeźni.

Dostęp online

Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.

Skorzystaj z oferty

Maceracja– uśmiercanie kurcząt płci męskiej w procesie produkcji jaj. Koguciki są odpadem produkcyjnym. Nie będą znosić jajek, a nie opłaca się ich hodować na mięso, bo są niewłaściwej rasy: za wolno rosną i jedzą zbyt dużo paszy. Tuż po wykluciu są zatem oddzielane od samiczek i specjalnym pasem transportowane wprost do maszynki do mielenia mięsa. W otwór z kręcącymi się ostrzami wpadają żywe, przytomne, wraz ze skorupkami, z których się przed chwilą wykluły. Alternatywą dla mielenia jest zagazowywanie. Każdego roku na świecie zostaje zmielonych bądź uduszonych siedem miliardów kurcząt niewłaściwej płci. Pod wpływem nacisków społecznych Francja jako pierwszy kraj Unii Europejskiej zobowiązała się do zakazu maceracji kurcząt. W Niemczech stosuje się urządzenia pozwalające określać płeć kurczęcia jeszcze przed wykluciem i eliminować męskie zarodki poprzez schłodzenie.

Produkcja– nawet nie hodowla. Hodowla kojarzy się z czymś żywym, zatem: produkcja drobiu, produkcja jaj. Jak samochodów, pralek czy gwoździ. Tu zresztą też występuje pełna mechanizacja, optymalizacja, linie produkcyjne, bezobsługowe maszyny i najnowsza technologia z zimnej stali nierdzewnej.

Wsad– liczba kurczaków znajdujących się w danym kurniku. To taka jedna zmiana, jedna szychta. Kurnik o wsadzie dziesięciu tysięcy sztuk to maleństwo. Największe w Polsce mają wsad po sześćdziesiąt tysięcy zwierząt.

Wskaźnik śmiertelności dziennej– liczba kurcząt padłych w kurniku tego samego dnia, w tym ubitych z powodu choroby lub z innych przyczyn, podzielona przez liczbę kurcząt znajdujących się w kurniku w tym dniu i pomnożona przez sto.

Współczynnik upadku– odsetek padniętych ptaków w jednym cyklu produkcyjnym, czyli śmierć wliczona w koszty, odpad produkcyjny. Zazwyczaj oscyluje na poziomie dwóch do pięciu procent. Niewiele? Pięć procent dla przeciętnego kurnika o wsadzie pięćdziesięciu tysięcy sztuk to dwa i pół tysiąca zwierząt.

Wygładzanie dziobów– okaleczanie niosek poprzez obcinanie dziobów. Ptaki w klatkach pod wpływem długotrwałego stresu często stają się agresywne wobec siebie nawzajem. By zminimalizować straty we wsadzie, pisklakom w pierwszym dniu życia obcina się mniej więcej połowę silnie ukrwionego i unerwionego dzioba.

 


Ja się tu wychowałem.Piękny sad, przedwojenny drewniany dworek, aleja świerkowa. Teraz już nic nie ma, wieś wymarła. Parę domostw zostało, ale jak poumierali właściciele, to nie ma tego nawet jak sprzedać. Bo kurniki stoją. Kiedyś w wiosce każdy chował jakieś krowy, świniaki, kurczaki. Tu jeszcze niektórzy coś mają, ale wiele osób zrezygnowało, bo się nie opłaca. Zresztą jak pracujesz na kurzej fermie, to nie możesz hodować własnych kur. Takie warunki.

Siedzę przy herbacie z Janem Toflem, radnym z Wróblewa w gminie Radzanów, niedaleko Mławy. Za kuchennym oknem Mazowsze jak z obrazka: pola żyta, tu i ówdzie stare wierzby, dalej lasy.

– To jedyne okno, z którego mam widok – mówi Tofel. – U nas nie było nigdzie planów zagospodarowania, żadnych ograniczeń. Protestów na początku też nie. Jednym nie przeszkadzało, bo liczyli na pracę, inni mówili: „Wziąć od nich dobrą kasę za grunt i niech sobie budują”.

W sąsiedztwie domu Tofla stoi sto pięćdziesiąt kurników, z czego jedna trzecia w odległości pięciuset metrów. Wkrótce powstanie dwadzieścia sześć nowych. To tylko te w promieniu trzech kilometrów, bo gdy zmniejszymy skalę mapy na telefonie, kurników pojawia się znacznie więcej. W każdym z nich znajduje się kilkadziesiąt tysięcy kur hodowanych na mięso lub jajka.

 

 

– Nie wiem, może dwie lub trzy osoby – odpowiada Tofel. – Przecież te kurniki niemal bezobsługowe są. Ludzie czasami na łapankach pracują, ale tak na stałe to prawie nikt.

– I jak się żyje?

– Śmierdzi bardzo, zależy, jak wiatr wieje. Jak z zachodu, no to bajka, bo …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

Reportaż ukazał się w czerwcowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (06/2020) pod tytułem Wielka łapanka.

FreshMail.pl