Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Reportaż

Gdzie kończy się Przemyśl, a zaczyna Ukraina

rysunki Dominik Nawrocki
Słucham kolejnych opowieści i próbuję zrozumieć tę wręcz organiczną potrzebę powrotu do miejsca, z którego zostało się wyrzuconym, w którym zabroniono nam być.
POSŁUCHAJ

Wybiładruga w nocy, a my jesteśmy w połowie drogi. Kamienie chrzęszczą pod nogami, droga pnie się i zakręca. Gdzie to może być? Beskid Niski? Bieszczady? – Zazdroszczę im – Kasia wskazuje na Omelana i Olgę. – Mają w sobie taki spokój, nie muszą wybierać, gdzie jest ich miejsce. Dochodzimy do niewielkiego wzniesienia. Jest tu cmentarz, palą się świeczki. Jest też mała cerkiew. Kasia rozsiada się na jej wąskich stopniach. Zaczyna nucić piosenkę, dołącza do niej Olga, na końcu Omelan. – Ukraińcy śpiewają wszędzie. Czasem ktoś na nas nakrzyczy lub wezwie policję, a czasem bije brawo. Tu przynajmniej nikt nas nie zaczepia – tłumaczy Kasia.

Strategie „zaczepiania” są różne. Może to być oplucie szyb budynku, w którym pracujesz. To doświadczenie Kasi. Może być porysowanie samochodu z narodowym symbolem na bagażniku. To doświadczenie Pawła. Albo założenie koszulki z napisem „Pomścimy Wołyń” przez sąsiada z domu obok. Tego doświadczyła Tania. Wszyscy oni, „zaczepiani”, podobnie jak ich rodzice, są polskimi obywatelami narodowości ukraińskiej. Urodzili się w północnej lub zachodniej Polsce, skończyli polskie szkoły i uniwersytety. A potem przeprowadzili się do Przemyśla. Wszyscy swój przyjazd nazywają „powrotem w rodzinne strony”. Tu, w mieście liczącym sześćdziesiąt jeden tysięcy mieszkańców, położonym piętnaście kilometrów od granicy z Ukrainą, tworzą ukraińską mniejszość.


z kasią i jankiemsiedzę w kuchni ich domu na Kruhelu Małym. To obrzeża Przemyśla. Na podwórku leży jeszcze świeży piach, numer domu wypisany jest na koszu na śmieci. Budowa skończyła się niedawno. Wewnątrz, na podłodze wyłożonej hiszpańskimi płytkami, stoją dopiero co poskręcane meble z Ikei. Jest przestronnie, nowocześnie, nie ma firanek.

– Przemyśl nie nastrajał mnie pozytywnie – rozpoczyna swoją opowieść Janek. – Odwiedziłem to miasto jako student. Byliśmy zakwaterowani w bursie. Nocą ktoś chciał podpalić drzwi, co skończyło się interwencją policji. Pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, w której coś mi zagraża tylko …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Reportaż ukazał się w lutowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (02/2020) pod tytułem Prawie że raj.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00