Felieton

Światowe życie

  • autor
  • Dariusz Rosiak

Trzy lata temu Jarosław Kaczyński mówił na wiecu, że pasożyty i pierwotniaki w organizmach migrantów mogą zagrozić rdzennym Europejczykom, a węgierska straż graniczna szczuła psami uchodźców z Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji. Jeszcze rok temu poglądy Kaczyńskiego czy Orbana w sprawie migracji uważane były przez liberalne media za rasistowskie, niehumanitarne i odrażające dla przyzwoitego człowieka. Przyzwoity człowiek słuchał mądrych słów papieża Franciszka i patrzył z dumą na kanclerz Merkel, kiedy otwierała granice dla miliona ludzi, którzy postanowili zamieszkać w Niemczech. 

Dzisiaj pani Merkel uprawia żałosną gimnastykę polityczną w celu zachowania resztek władzy, a poglądy Kaczyńskiego i Orbana w sprawie migrantów stają się europejską ortodoksją. We Włoszech karty rozdaje Matteo Salvini, aspirant na współczesnego duce, którego naczelnym wrogiem stały się organizacje humanitarne ratujące ludzi na Morzu Śródziemnym, kanclerz Kurz za jeden z celów austriackiej prezydencji Unii w obecnym półroczu stawia sobie wprowadzenie nakazu, by wszyscy migranci starali się o azyl, zanim zjawią się w Europie. W Szwecji – jedynym kraju europejskim, który w 2011 roku zadeklarował, że przyjmie wszystkich uchodźców z Syrii, jeśli tylko dotrą do jego granic – antyimigracyjna partia Szwedzcy Demokraci prowadzi w sondażach przed wrześniowymi wyborami. Mette Frederiksen, liderka duńskich socjaldemokratów i prawdopodobnie przyszła premier, chce w ogóle zakazać składania wniosków o azyl w Danii. Według duńskich standardów pani Frederiksen ciągle reprezentuje umiarkowanie liberalne poglądy w sprawie migracji. 

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl