Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Esej

Dotyk, zmysł podejrzany

Kurczowo ściskamy okruchy świata, żebrząc o życie. I odwraca się oś. I trafia na właściwe miejsce.
ilustracja CAMILLO GOLGI, 1885 (schemat komórek nerwowych w opuszce węchowej psa)
POSŁUCHAJ

Istnieją światy, które spełniają się w wyobraźni, i nie można ich dotknąć. Nie o nich będzie mowa. Pozostaniemy w sferze przyziemnej. Tu, gdzie wszystko jest namacalne, choć bywa niewidziane.

Wiedza o bytowaniu dotyczy losów cielesności i sama w znacznej mierze opiera się na bezpośrednich doświadczeniach ciała. Jest więc cielesna, a przede wszystkim dotykowa. Kto szanuje konkretność istnienia, tego przewodnikiem w świecie jest skóra. Dłoń. Stopa.

Obejmuję swoją rękę. Zamykam obręcz palców na nadgarstku i ściskam kości. To ja. Nie ma powodu wątpić. Moja dłoń, skóra, odczucie bólu wystarczają mi do zidentyfikowania samej siebie. Nie muszę zastanawiać się nad tym, że jestem jakimś nieszczęsnym podmiotem, który współczesna kultura zmusza, by nurzał się w przeświadczeniach o własnej dezintegracji lub by wierzył, że jego tożsamość może być wywiedziona jedynie z twardych podstaw etyki. Ja daje mi znać bezpośrednio. Wystarczy, że się dotknę, a ja wyłania się ze skóry. Spod przesuwającej się ręki.

Kultura błysków, dźwięków i obrazów, w jakiej żyjemy, przemilcza świat dotyku. Żebyśmy o nim całkiem zapomnieli i nie próbowali wymacać rzeczywistości, nasze mózgi pieszczone są wyobrażeniami nierealnych zjaw. Ludzką przytomność rozpraszają powtarzane, proste kołysanki fabuł uważanych za świat potencjalny, a więc dynamiczny i niosący obietnice wielkich możliwości. Te obrazy, hasła i krótkie krzyki sugerują zagęszczenie atrakcji, z jakimi nie może się równać piasek w bucie, który dostał się tam przez przypadek, i teraz przesypuje się między palcami. W porównaniu z ludzką kulturą piach jest przegrany, choć palce stopy zaświadczają, że prawdziwy.

Zadziwiająca jest rozbieżność między ignorowaniem dotyku przez cywilizowaną świadomość a wielką rolą, jaką odgrywa on w naszym zwierzęcym i ludzkim życiu. Nie mówiąc o liściach, które czasem aż się kulą, gdy ktoś je poruszy.

Dostęp online
Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.Skorzystaj z oferty

Wszystkie zmysły nobilitowano. Choć służą potocznej orientacji, mogły ponadto wysubtelnić się i wedrzeć w dziedzinę wyższych wartości, lub choćby tylko stać się ornamentem potocznego życia. Wzrok, słuch, węch, smak wykształciły swoiste sztuki, nawet zmysł równowagi zdołał dobrze zaprezentować się w sztuce akrobacji, tylko dotyk nie. W sferze wyższej nie ma nań miejsca.

Co w dotyku jest tak niewłaściwego i podejrzanego, że nasza kultura nie puszcza go przez próg? A chodzi nie tylko o sztukę. Przecież człowiek dobrze wychowany nigdzie nie pcha się z łapami, tylko patrzy i słucha.

Być może ocenzurowanie dotyku wynika z jego ciemnych związków z erotyką i seksualnością, które rozwijają się i wybuchają pod dotknięciami. Seks karmiony jest z ręki. I choć często jesteśmy pouczani, że los trzeba trzymać w rękach, ludzie te maksymy odnoszą raczej do seksu.

Sądzę jednak, że pruderia to zbyt wątła tama, by żywiołowi dotykania zamknąć drogę do ludzkiej świadomości. Muszą być jakieś ważniejsze powody, głębsze lęki czy przeczucia, że dotyk – choć dzięki niemu żyjemy – zdaje się poważnie zagrażać dotychczasowej kulturze.

Biegnę, przytykam stopy do ziemi, a powietrze napiera na mnie i pcha. Siedzę, leżę, przyciskam się do krzesła i łóżka. Dotyka mnie woda, gdy ją piję i gdy potykam się w kałuży. Ze wszystkim, co jem, stykają się usta. Skóry dotykają ubranie lub promienie słońca, albo wilgoć czy mróz. Nerwowo stukam palcami w kolano. Cokolwiek robię, nie mogę uwolnić się od dotykania. A jednak świadomość wszechobecności i wielkiego znaczenia dotyku uwięziona jest w kulturowym podziemiu?

Cennych obiektów nigdy nie wolno ruszać. Sztukę można podziwiać, patrząc, także słuchając, natomiast ręce, te niebezpieczne niszczycielki, trzeba trzymać z daleka, bo zdają się zagrażać wszystkiemu, co wartościowe. I podobno nie przydają się w kontemplacji.

Dotykanie jest zjawiskiem dwustronnym. To świat nas dotyka, gdy my go dotykamy. Akt dotyku zdaje się wyczerpywać we wzajemnym kontakcie i nie wymaga przedłużenia kulturowego.

Leżę na piasku. Patrzę. Wolno mi. Słucham. Napływające obrazy …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Fragment ukazał się w lutowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii” (2/2022) pod tytułem Dotknięcie świata. Pochodzi z książki Błony umysłu, której wznowienie ukaże się w marcu 2022 roku nakładem Dowodów na Istnienie.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00